Opinie, jakie wygłasza podróżnik, mogą oburzyć wiele osób. Wojciech Cejrowski bije równo - od prawa do lewa. Dostaje się więc i prawicowym publicystom, i rządzącym, i środowiskom, których Cejrowski nienawidzi.

Jeden z braci Karnowskich jest kłamczuchem - tyle wiem na pewno. Nie może się skutecznie wyspowiadać, a w konsekwencji nie powinien przyjmować Komunii Świętej - uważa Wojciech Cejrowski. - Opublikował kiedyś ogromny wywiad ze mną, którego mu nigdy nie udzieliłem. Ogłaszał publicznie, że ma taśmy z nagraniami i mi je wyśle. Jakoś nie wysłał. Ten "wywiad" był nieprzyjemny i szkodliwy dla mnie. Fałszerstwo - podkreśla.

Do czasu naprawienia szkody, każda spowiedź Pana Karnowskiego jest nieważna - takie mamy reguły w Kościele Katolickim. Trwa Wielki Post, może się chłop nawróci - stwierdza podróżnik i dodaje, że klucze do domu powierzyłby jedynie dwóm publicystom: Rafałowi Ziemkiewiczowi oraz Krzysztofowi Skowrońskiemu.

A jak Wojciech Cejrowski ocenia polską władzę? Niezbyt przychylnie. Mówi o antypolskiej, poddańczej polityce Donalda, Zdradka, Komoruska i reszty Padalców.

Przy czym słowo Padalec oznacza kogoś, kto pada na twarz przed obcymi w celu wylizania butów - wyjaśnia publicysta.

Potem padają jeszcze mocniejsze stwierdzenia:

Świat zdziczał. Coraz więcej dzikusów dookoła. Kiedyś byli na marginesie, dziś siedzą w Sejmie - facet z torebką, facet ze gumowym siurkiem - jako elita narodu. Fuj! Wolę być radykałem - komentuje Cejrowski.

Niewiele dobrego do powiedzenia podróżnik ma również o sąsiadach Polski. Wrogami mojej Ojczyzny, czyli moimi osobistymi również, są Niemcy, Rosja i Unia Europejska - podkreśla i dodaje: - Z wrogiem można rozmawiać bez potrzeby rzucania się mu w ramiona lub do nóg. A Tuski, Zdradki i Padalce mają wobec Rosji syndrom sztokholmski.

Wywiad, który miał się ukazać w "Newsweeku", opublikowany został na prawicowych portalach. Wojciech Cejrowski wrzucił jego zapis na swój profil na Facebooku.