Warszawiacy zapłacą nową stawkę ustaloną przez radę miasta. Ma być ona niższa, niż niedawno ustalone opłaty, jednak urzędnicy na razie nie chcą zdradzić szczegółów. Firmy śmieciowe będą się natomiast rozliczać z samorządem. Pierwsze spotkanie z przedsiębiorcami w tej sprawie ma się odbyć jutro.

Piotr Karczewski z Urzędu Miasta mówi, że selekcja śmieci także będzie się odbywać na dotychczasowych zasadach. Twierdzi on, że większość obowiązujących umów zakłada segregację dwu-pojemnikową. Z kolei odpady, które nie są posegregowane będą droższe. Przedstawiciele władz miasta deklarują, że warszawiacy do końca roku nie będą musieli wypełniać żadnych dodatkowych formalności.

Po wczorajszym orzeczeniu Krajowej Izby Odwoławczej do dymisji podał się wiceprezydent miasta Jarosław Kochaniak. Był on odpowiedzialny za wdrożenie w życie tak zwanej ustawy śmieciowej. Krajowa Izba Odwoławcza uznała, że kryteria przetargu były źle dobrane i eliminowały większość firm.

Zdaniem prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, Izba jasno opowiedziała się za wolnym rynkiem. Tymczasem kryteria narzucone przez miasto spowodowały, że z przetargu musiała się wycofać większość kandydatów. Prezydent argumentowała, że miasto kierowało się przede wszystkim względami ochrony środowiska.

Opozycja gromi władze Warszawy za przetarg śmieciowy. Zdaniem Maciej Wąsika z Prawa i Sprawiedliwości, władze miasta popełniły wiele błędów. Do pracy nad uchwałami śmieciowymi przystąpiono zbyt późno, źle wyliczono stawki dla warszawiaków. Maciej Wąsik zastanawia się też, czy nie było to celowe działanie, mające na celu faworyzowanie niektórych firm.

Od pierwszego lipca do końca roku śmieci od warszawiaków będą odbierać firmy, które robiły to dotychczas. Zdaniem szefa warszawskiego Sojuszu Lewicy Demokratycznej Sebastiana Wierzbickiego, ratusz może jednak zapłacić o wiele więcej.