Zwiększenie przydatności dla wojska i mniej biurokracji dla pracodawców – to główne założenia projektu ustawy, która ma naprawić Narodowe Siły Rezerwowe.

Zapowiedzi były ambitne: 20 tys. wyszkolonych żołnierzy do końca 2011 r. Półtora roku później jest ich o połowę mniej. Wiceminister obrony Czesław Mroczek twierdzi, że to nie problem. – Przez ostatnie dwa lata zgłosiło się 35 tys. kandydatów. Mamy do czynienia z procesem przechodzenia żołnierzy z NSR do zawodowej służby. Przeszło ich ponad 10 tys. Żołnierze NSR chcą się związać z wojskiem – mówi wiceminister.

NSR miały być wartościowym uzupełnieniem armii zawodowej w „sytuacji wzrostu zagrożeń militarnych i związanych z potrzebami zarządzania kryzysowego, np. w czasie klęsk żywiołowych”. Osoby, które dostaną się do sił, muszą mieć co najmniej średnie wykształcenie i dobry stan zdrowia. Podpisują kontrakty na czas od dwóch do sześciu lat i dostają przydziały kryzysowe na stanowiska służbowe w jednostkach wojskowych. W czasie gdy się szkolą, ich pracodawcy dostają rekompensatę.

To teoria. W praktyce główną cechą systemu jest nadmierna biurokracja. Brakuje zachęt dla pracodawców, którzy w przypadku przystąpienia pracownika do NSR muszą każdego roku puszczać go na kilka tygodni szkolenia. Do tego ochotnicy wcale nie szturmują komend uzupełnień. Wojskowi zaś narzekają, że na głowę wrzuca im się cywilów.

Jakie zmiany zaproponowano w nowej ustawie? – Dziś pracodawcom w ramach obowiązujących przepisów przysługuje rekompensata kosztów poniesionych na zastępstwo żołnierza rezerwy, który jest na ćwiczeniach. W celu usprawnienia przyznawania tych rekompensat pracodawca będzie miał więcej czasu na złożenie wniosku (nie 30, lecz 90 dni). Nie będzie już też musiał składać dokumentów do wojewódzkiego sztabu wojskowego właściwego ze względu na siedzibę jednostki, tylko tam, gdzie faktycznie mieści się zakład pracy – zapowiada minister Mroczek. Uzyskanie rekompensaty ma być dużo prostsze.

Z kolei dla żołnierzy przewidziano więcej szkoleń na koszt armii. Wojsko chce, by umiejętności zdobyte w NSR pomogły im także na cywilnym rynku pracy. Dlatego planuje się certyfikowanie konkretnych umiejętności – żołnierze NSR będą mogli potwierdzić odpowiednim dokumentem swoje kwalifikacje m.in. w zakresie operowania koparkami czy ratownictwa chemicznego. Wydłużony ma być też maksymalny czas, w którym żołnierze mogą służyć w NSR – dziś to 15 lat. Wkrótce limitem będzie granica wieku podlegania obowiązkowi służby wojskowej odpowiednia do stopnia wojskowego (50 lat w przypadku szeregowych i 60 lat dla podoficerów i oficerów).

Projekt ustawy przeszedł już uzgodnienia międzyresortowe i w najbliższych tygodniach ma trafić do Sejmu.