Częste korzystanie z krótkich zwolnień jest praktycznie nie do skontrolowania - podkreśla minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz. Jak wyjaśnia, zwolnienie można wystawić trzy dni wstecz i dostarczyć w ciągu 7 dni. Czas do weryfikacji jest więc bardzo długi.

Obecnie trwają prace nad ustawą dotyczącą e-zwolnień. Nowe przepisy sprawią, że zwolnienia lekarskie od razu po wypisaniu będą trafiały do ZUS. Według ministra Kosiniaka-Kamysza ustawa powinna wejść w życie w przyszłym roku. Potrzebny będzie jeszcze okres przejściowy po to, by wszystkie instytucje - i te prywatne i państwowe - mogły dostosować się do nowych rozwiązań.

Zdaniem ekspertów, e-zwolnienia to dobre rozwiązanie zarówno dla pracodawców, jak i dla pracowników. Jak mówi specjalistka od ubezpieczeń Wiesława Taranowska z OPZZ, uczciwi pracownicy, którzy rzeczywiście chorują, nie będą musieli wysyłać zwolnienia i martwić się, czy zostało doręczone w ciągu siedmiu dni. E-zwolnienia będą też ułatwieniem
dla pracodawców, którzy w trybie natychmiastowym będą mogli sprawdzić przebywających na krótkich zwolnieniach pracowników. Zaznaczyła, że zdarzają się sytuacje nieuczciwe.

Dodała, że to lekarz orzeka, czy ktoś jest chory czy nie. - Zdarza się czasami, że osoba, która symuluje mówi lekarzowi, że boli ją tu i tam i jeszcze tam. Lekarz widząc, że musiałby ją skierować na sto pięćdziesiąt badań, a nie ma na to pieniędzy, wypisuje zwolnienie - mówi Wiesława Taranowska.

Dla - zwłaszcza mniejszych - firm częste, krótkie zwolnienia pracownika oznaczają prawdziwe kłopoty. Zdarzają się sytuacje, kiedy ktoś nadużywa chorobowego nawet przez kilka lat. Przykładowo: w jednej z firm pracownica przebywa na zwolnieniu chorobowym już przez trzy lata. Najpierw przez siedem dni jest na zwolnieniu, potem ma chore dziecko i znowu sama jest chora. Zwolnienia dostarcza po siedmiu dniach. Nie można więc sprawdzić, czy naprawdę jest chora.