Jak zaznaczył, na razie wszystko jest pod kontrolą, ale sytuacja jest bardzo dynamiczna. Służby hydrologiczne koordynują pracę wszystkich zbiorników retencyjnych w taki sposób, by nie doszło do zbyt dużego spiętrzenia wody. Problem będzie dopiero wtedy, gdy fala wezbraniowa "przejdzie poniżej zbiorników".

Przyznał, że jest zaniepokojony stanem wody na przykład w zbiorniku w Solinie. Jednocześnie zapewnił, że nie będzie powtórki powodzi z 1997 czy 2010 roku, bo od tamtego czasu wiele się zmieniło. Przede wszystkim przygotowywanie zbiorników retencyjnych zaczęło się na kilka dni przed spodziewanymi ulewami, przez co mogły one pomieścić znacznie większą ilość wody. Poprawiło się też prognozowanie.

Witold Sumisławski zaznaczył, ze służby hydrologiczne są w pełnej gotowości i na bieżąco reagują na zagrożenie powodziowe.

W sobotę na południu i wschodzie kraju spaść może nawet do 25 litrów wody na metr kwadratowy.