Uzasadnienie decyzji sądu było niejawne. Kobiety w warszawskim sądzie też nie było.

Apelację od wyroku uniewinniającego lekarkę z listopada 2013 roku złożyła katowicka prokuratura. Od części ustaleń zawartych w uzasadnieniu wyroku sądu I instancji odwołał się także obrońca oskarżonej. Co do zasady apelacja została uwzględniona, nadal jesteśmy w grze - powiedział dziennikarzom po wyjściu z sali sądowej prok. Wiesław Siepierski.

Broniący oskarżonej mecenas Aleksander Jachimowicz ocenił natomiast, że piątkowe rozważania z uzasadnienia były bardzo szczegółowe i mogą być zaskoczeniem również dla prokuratury. Nie wygrałem ani ja, ani prokurator - dodał. Sprawa wróci teraz do sądu rejonowego.

Sąd pierwszej instancji na wniosek obrony utajnił cały proces już w 2011 roku. . Sędzia nie podał wówczas powodów takiej decyzji - dziennikarze musieli opuścić salę i już na nią nie wrócili. Lekarka do zarzutów nigdy się nie przyznała. Kierowana przez nią klinika przez lata uchodziła za wzorowo zarządzaną.

Od wielu lat wykazywała też zysk z działalności, nie mając zadłużenia i zachowując płynność finansową, mimo zapewnienia znacznych podwyżek personelowi. Ariadna G. została odwołana ze stanowiska kierowniczego przez władze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w 2008 roku.