Sędzia Wojciech Łączewski przekonywał, że trzykrotnie analizował argumentację decyzji śledczych i nie dopatrzył się w niej oceny dowodów. Zastrzegł jednak, że nie jest władny nakazać prokuraturze, aby stawiała zarzuty i wnosiła akt oskarżenia. - Ale sąd jest władny nakazać ponowną ocenę dowodów przez pryzmat Kodeksu karnego - tłumaczył.

W ocenie sądu, prokuratura nie rozstrzygnęła m.in. charakteru wizyty z 10 kwietnia, tego czy być może miała ona charakter prywatny, czy może roboczy, zaś ustalenie takie musi wpływać na ocenę działań urzędników. - Prokurator mówi, że była to wizyta zagraniczna, ale to trochę mało - przekonywał. Ponadto po analizie prawa lotniczego sąd doszedł do wniosku, że w świetle polskiego prawa lotniska w Smoleńsku nie było.

- Czy zatem premier powinien lądować na tym lotnisku? Nie. Prezydent w wizycie prywatnej - tak. Ale jeśli miał lądować, należało wykonać cały szereg czynności przygotowawczych - zastrzegł sędzia.

Wytknął też błędy Kancelarii Prezydenta, która powinna sprawdzić, czy szef Biura Ochrony Rządu nadał lotowi do Smoleńska status HEAD. Sędzia uznał, że na skutek tych działań urzędników naruszono autorytet państwa i zostało narażone bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie.

Prokuratura badała sprawę ewentualnego niedopełnienia obowiązków lub przekroczenia uprawnień przez urzędników i funkcjonariuszy publicznych Kancelarii Prezydenta, premiera, MSZ, MON, polskiej ambasady w Moskwie w związku z przygotowaniami w 2010 roku lotów do Smoleńska - premiera z 7 kwietnia i prezydenta z 10 kwietnia. Ale w obliczu niedopatrzenia się znamion przestępstwa postępowanie umorzono pierwszy raz w czerwcu 2012 roku, a potem ponownie we wrześniu 2013. Zażalenie złożyli jednak pełnomocnicy rodzin ofiar smoleńskich i choć sąd z ich argumentacją się nie zgodził, nakazał wszcząć śledztwo po własnej analizie dokumentu.

Prokuratura nie chciała komentować rozstrzygnięcia sądu. Krystyna Witkowska zapewniła jedynie, że po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem decyzji śledczy wykonają wszystkie wskazane tam czynności. Z kolei adwokaci nie kryli zadowolenia, licząc, że sprawa znajdzie swój finał w sądzie.

CZYTAJ WIĘCEJ: Wybuch, rozpad prezydenckiej salonki... Smoleński raport PiS >>>