Były minister infrastruktury zapewniał po aferze taśmowej, że  odchodzi całkowicie z polityki i przestanie być posłem. Słowa te okazały się jednak tylko pustymi obietnicami. Do marszałka Sejmu nie wpłynęła rezygnacja posła Sławomira Nowaka z mandatu poselskiego - tłumaczy gazecie Kancelaria Sejmu. Co na to polityk? Jest okres urlopowy, niczego nie będę komentował. Pan poseł zrzeknie się mandatu wtedy, kiedy zapowiedział - wyjaśnia asystent posła, Miłosz Mironowicz.

Do tego, jak sprawdzili dziennikarze tabloidu, polityk PO choć nie zrezygnował z fotela poselskiego, to nie pojawia się od dawna na Wiejskiej - opuścił 267 głosowań. Nie można go też znaleźć w biurze poselskim Od czasu, gdy Nowak zapowiedział, że zrzeka się mandatu, nie widziałem go ani w Sejmie, ani na posiedzeniu komisji spraw zagranicznych - mówi "Super Expressowi" Witold Waszczykowski z PiS. Nie pamiętam, kiedy tu był ostatnio" - dodaje pracownica biura poselskiego polityka PO. 

Jego nieobecności nie oznaczają, że nie dostaje pieniędzy. Zdaniem "Super Expressu" za to, że nie ma go w Sejmie, traci dwa tysiące złotych miesięcznie z pensji. To oznacza, że wciąż dostaje ponad 10 tys. złotych.

ZOBACZ TAKŻE: Afera taśmowa. O czym Nowak rozmawiał z Parafianowiczem?>>>