Radio RMF twierdzi, że dotarło do nowych zapisów z czarnych skrzynek samolotu. Z nagranych rozmów wynika, że w kokpicie niemal do momentu katastrofy przebywał Dowódca Sił Powietrznych, a piloci byli pod dużą presją, by wylądować w Smoleńsku.

Zdaniem Hypkiego, nowe odczyty to dodatkowe zadanie dla prokuratury. Zaznaczył, że będzie ona musiała przeanalizować sprawę organizacji tego lotu. Będzie też musiała lepiej zainteresować się tymi, którzy byli odpowiedzialni za jego organizację i tymi, którzy dopuścili, by na pokładzie powstała taka sytuacja. 

CZYTAJ WIĘCEJ: "Zmieścisz się śmiało". Generał Błasik prowadził tupolewa na lotnisko w Smoleńsku. NOWE NAGRANIA>>>

Hypki uważa, że z nowych nagrań jednoznacznie wynika, że załoga miała bardzo niewiele do powiedzenia. Z kolei formalny i nieformalny przymus spowodował, że mimo ostrzeżeń z Mińska i ze Smoleńska, załoga podjęła próbę lądowania.

Ekspert nie wątpi w autentyczność ujawnionych materiałów. Jego zdaniem jest to kolejne potwierdzenie, że lot z Warszawy do Smoleńska nie powinien się odbyć. Zaznaczył, że polska załoga była bardzo źle przygotowana, a większa część winy za katastrofę leży po stronie polskiej. - Dobrze, że tę sytuację naprawiono na tyle dobrze, że od kilku lat nie mamy żadnych katastrof w lotnictwie wojskowym - podsumował ekspert.

Rządowy Tupolew rozbił się 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem. W katastrofie zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego żona.