Według "Super Expressu" Łukasz N. przeniósł się do Krakowa i obsługuje klientów w znanej restauracji na Rynku Głównym.

Do jednych zagaduje w języku angielskim, innym proponuje wyśmienitą kawę - czytamy w "Super Expressie", który poprosił o komentarz szefostwo lokalu.

Proszę nie łączyć naszej restauracji z aferą taśmową. Pan Łukasz niczego nie będzie komentował ani rozmawiał - ucięła menedżerka restauracji.

Tabloid przypomina, że Łukasz N. miał do procesu przebywać 24 godziny na dobę w mieszkaniu operacyjnym policji pod czujnym okiem funkcjonariuszy. Jego zeznania są kluczowe w aferze podsłuchowej.

ZOBACZ TEŻ: Stonoga nie pokazał wszystkiego. W aktach tajnych jest 14 kolejnych taśm