W diecezji lubelskiej jest ponad 1,1 mln mieszkańców i około 100 tys. emigrantów. Podobne proporcje są także w diecezji tarnowskiej. W czołówce tych, z których wyjechało najwięcej mieszkańców, znalazły się także diecezje: opolska, wrocławska, warmińska i sandomierska – za granicą przebywa ponad 90 tys. parafian każdej z nich – wynika z danych Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego. Najmniej emigrantów proboszczowie naliczyli w diecezji drohiczyńskiej. Tam wyjechało jedynie 12 tys. z 220 tys. wiernych. 27 tys. zniknęło natomiast z diecezji łowickiej, a po ok. 30 tys. parafian ubyło w diecezjach białostockiej, warszawskiej i warszawsko-praskiej. Łącznie z kraju wyjechało 2,6 mln wiernych.

Instytut oszacował liczbę emigrantów przy okazji październikowego liczenia wiernych, którzy uczestniczą we mszy i przystępują do komunii. – Poprosiliśmy proboszczów, by wskazali, ilu mieszkańców jest na emigracji, żeby oba wskaźniki oszacować, odnosząc się do liczby wiernych, którzy faktycznie zamieszkują na obszarze parafii – wyjaśnia ks. Wojciech Sadłoń, szef ISKK. Proboszczowie takie dane zbierają np. w czasie chodzenia po kolędzie. Dane o emigracji trafiają do parafialnych kartotek.

Szacunki przekazane przez proboszczów wypadają gorzej od danych publikowanych przez Główny Urząd Statystyczny. Wedle GUS na koniec 2014 r. było 2,3 mln emigrantów. Czyli o 300 tys. mniej. – Danych nie można porównywać, bo metodologia jest różna. GUS stara się określić, kto przebywa za granicą powyżej trzech miesięcy, tutaj takiego kryterium nie było – mówi dr Piotr Szukalski, demograf z Uniwersytetu Łódzkiego. W dodatku między ostatnim szacunkiem urzędu a kościelnym liczeniem wiernych minęły niemal dwa lata. Część z tych osób faktycznie mogła więc wyjechać – według GUS w 2014 r. wyemigrowało 120 tys. Polaków.

Rozdźwięk między szacunkami GUS a kościelnymi mógłby być jeszcze większy, gdyby te drugie nie uwzględniały tylko parafian. Z cyklicznych sondaży CBOS dotyczących religijności Polaków wynika, że odsetek osób niewierzących sięga obecnie 8 proc.

Dla Kościoła emigracja to podwójny problem. Jeden to sami emigranci: z danych Polskiej Misji Katolickiej w Anglii i Walii wynika, że tych, którzy uczestniczą w niedzielnej mszy, jest mniej niż 10 proc. Podobnie jest również w Danii czy Holandii. Księża martwią się więc tym, że wyjeżdżający wierni po prostu się zlaicyzują. W emigracji widzą też zagrożenie dla rodziny czy poczucia przynależności narodowej. W odpowiedzi pod koniec 2014 r. powołano Duszpasterstwo Emigracji Polskiej, które ma między innymi pomagać księżom pracującym z Polonią. Jak wynika z danych biura, wśród polskich emigrantów pracuje obecnie już ponad 2,5 tys. księży, a w samej Europie jest 1,5 tys. placówek, gdzie celebrowane są msze w języku polskim.

Druga sprawa to konsekwencje w kraju. – Mniej wiernych to dla kościołów mniejsze wpływy z tacy. O ile były to osoby, które faktycznie chodziły na mszę – zaznacza prof. Maria Libiszowska-Żółtkowska, socjolog religii. – Emigracja przynosi też wiele problemów społecznych: w parafiach przybywa dzieci wychowywanych przez jednego rodzica albo tylko dziadków, a także starszych osób pozbawionych opieki – dodaje.

Już teraz takim osobom pomagają organizacje parafialne. W 2014 r. ponad 650 tys. beneficjentów skorzystało z udzielanej przez nie doraźnej pomocy żywnościowej, a 442 tys. z pomocy medycznej.

Jeśli to szacunki Kościoła, a nie GUS okazałyby się bliższe prawdy, miałoby to konsekwencje również np. dla naszego rynku pracy. Z danych publikowanych przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Socjalnej wynika, że w ubiegłym roku mieliśmy najniższy poziom bezrobocia od 2008 r. (9,6 proc.). To wszystko sprawia, że firmy mają coraz większe problemy ze znalezieniem rąk do pracy. Już w ubiegłym roku w urzędach czekała rekordowa liczba ponad 120 tys. ofert.

1,9 mln Polaków według GUS wyemigrowało do krajów UE

614 tys. przebywa w Niemczech

685 tys. jest w Wielkiej Brytanii