Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Przemysław Nowak mówił na konferencji prasowej, że procedura sprowadzania Kajetana P. do Polski może potrwać kilka tygodni. Tyle analogiczna procedura trwa zwykle w Polsce, dlatego "należy spodziewać się takiego terminu" - mówił rzecznik. Decyzję w tej sprawie musi podjąć najpierw sąd na Malcie.

Rzecznik stołecznej Prokuratury Okręgowej dodał, że zatrzymanemu może grozić kara dożywocia. Gdy zostanie on sprowadzony do Polski, prokurator przedstawi mu zarzut zabójstwa Katarzyny J. Należy się też spodziewać, że prokurator wystąpi o przedłużenie mu tymczasowego aresztowania.

Prokuratura czeka jeszcze na wyniki opinii biegłych w sprawie morderstwa, o którego dokonanie podejrzany jest Kajetan P. Następnie spodziewana jest opinia sądowo-psychiatryczna i obserwacja zatrzymanego.

Kajetan P. chciał uciec do Afryki

Kajetana P., który przed dwoma tygodniami prawdopodobnie zabił w Warszawie nauczycielkę, policja zatrzymała na Malcie. Z Warszawy mężczyzna udał się do Poznania, a następnie odwiedził Niemcy i Włochy, skąd trafił na Maltę.

Jak poinformował pełniący obowiązki komendanta głównego Andrzej Szymczyk, 27-latek został złapany w stolicy tego wyspiarskiego kraju. W La Valetcie zatrzymali go współpracujący z naszymi funkcjonariuszami miejscowi policjanci - do zatrzymania doszło, gdy wysiadał z miejskiego autobusu. Poszukiwany przy sobie miał m.in. nóż.

Kajetana P. namierzono między innymi dzięki śladom telekomunikacyjnym, jakie zostawiał po drodze. Chodzi nie tylko o połączenia telefoniczne, ale też o korzystanie z internetu. Informacje uzyskano też od dyplomatów tunezyjskich, ponieważ - jak podała nasza policja - Kajetan P. zamierzał uciec do jednego z krajów Afryki Północnej. Młodszy inspektor Andrzej Szymczyk dodał, że 27-latek był całkowicie zaskoczony zatrzymaniem.