Jak podaje "Dziennik Łódzki", mężczyzna został zatrzymany w czwartek późnym wieczorem przez funkcjonariuszy łódzkiej delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wszelkie służby są niezwykle ostrożne w udzielaniu informacji. Wiadomo jedynie, że Irakijczyk ma 48 lat i wynajmował w Łodzi pokoje w dwóch miejscach, a jednym z nich jest hostel na Bałutach.

Polsat News podaje, że przy mężczyźnie znaleziono notatki, które mogą świadczyć o tym, że brał on udział w przygotowywaniu zamachu. Wedle informacji telewizji, prawdopodobne jest, że nie działał sam.

Na trop mężczyzny - jak podaje "Dziennik Łódzki" - mieli wpaść policjanci z Krakowa. Gazeta informuje też, że na jego ubraniach funkcjonariusze znaleźli ślady materiałów wybuchowych ("Badania specjalistycznymi przyrządami elektronicznymi potwierdziły, że mężczyzna musiał mieć kontakt z takimi środkami jak C4").

Prokuratura mówi o "śladowych ilościach" materiałów wybuchowych

Obywatel Iraku podejrzany jest o posiadanie "śladowych ilości" materiałów wybuchowych - powiedziała dziennikarzom prok. Beata Marczak, szefowa łódzkiego wydziału zamiejscowego departamentu Prokuratury Krajowej ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji.

Pytana o znaczenie terminu śladowe ilości podkreśliła, że u zatrzymanego nie stwierdzono takiej ilości materiału wybuchowego, która mogłaby spowodować wybuch. Jak dodała, prokuratura nie ma informacji, aby te śladowe ilości wynikały z faktu, że wcześniej doszło do skonstruowania bomby.

Nie było podstaw do przedstawienia Irakijczykowi zarzutu o charakterze terrorystycznym - podkreśliła przy tym.

Czynności prowadzi łódzka delegatura ABW.

Sąd aresztował Irakijczyka na dwa miesiące, m.in. ze względu na wysokość grożącej mu kary - do 8 lat więzienia oraz brak stałego miejsca zameldowania.