To prawda, wystąpiłem ze Zgromadzenia Misji. Chcąc zachować twarz, honor i wierność Jezusowi Chrystusowi oraz Jego Świętej Ewangelii, w związku ze złożonymi ślubowaniami nie jestem w stanie łączyć Prawdy i Słowa Bożego z liberalną narracją, w jaką środowiska żydowskie, gejowscy lobbyści, a zatem i moi przełożeni próbowali mnie wpisać - takie oświadczenie publikuje ksiądz Jacek Międlar na Twitterze.

Jesteśmy na wojnie dobra ze złem. Również ze złem, które zamieszkało w licznych pałacach biskupich. Publicznie oświadczam, że prędzej umrę niż wyrzeknę się Chrystusa, Ojczyzny i troski o Święty Kościół Katolicki, do którego przynależę i przynależeć będę. Katolicy, narodowcy i patrioci! Weźmy sprawy w swoje ręce! Będąc prawdziwie zaangażowani, nie ulegając diabelskim naciskom, żywię nadzieję, że niebawem przyjdzie nam cieszyć się ze Wspólnoty Chrystusa, wolnej od gejowskiego i talmudycznego - mającego nas za "niewolników" i "robactwo" i dążącego do totalnej destrukcji cywilizacji chrześcijańskiej - kąkolu.

Co oznacza decyzja kontrowersyjnego duchownego, który przy każdej okazji dawał wyraz swojej sympatii do Obozu Narodowo-Radykalnego? Jeśli ksiądz Jacek Międlar zdecydował się opuścić Zgromadzenie Księży Misjonarzy, teoretycznie opuścił jednocześnie stan kapłański. Wyjątkiem pozostaje sytuacja, w której ksiądz Międlar znajdzie biskupa, który przyjmie go do swojej diecezji.

Kapłan zapowiada w oświadczeniu, że będzie publikował swoje artykuły w mediach. Po zrzuceniu sutanny będzie mógł to zrobić, ponieważ przestanie obowiązywać go wydany przez przełożonego zgromadzenia zakaz podejmowania wszelkiej aktywności "w środkach masowego przekazu, w tym w środkach elektronicznych". Ksiądz Międlar niewiele robił sobie z tego zakazu. Wielokrotnie zamieszczał komentarze w internecie, zwłaszcza na portalach społecznościowych.

Ksiądz Międlar dostał od przełożonego całkowity zakaz "jakichkolwiek wystąpień publicznych oraz organizowania wszelkiego rodzaju zjazdów, spotkań i pielgrzymek, a także wszelkiej aktywności w środkach masowego przekazu, w tym w środkach elektronicznych" po tym, jak wygłosił kazanie na nabożeństwie poprzedzającym marsz w ramach obchodów rocznicy ONR w kwietniu w Białymstoku. Jak podawały regionalne media, duchowny, wygłaszając kazanie, nazwał narodowo-katolicki radykalizm "chemioterapią dla ogarniętej nowotworem złośliwym Polski".

Zero tolerancji dla ogarniętej nowotworem złośliwym Polski i Polaków. Zero tolerancji dla tego nowotworu. Ten nowotwór wymaga chemioterapii (...) i tą chemioterapią jest bezkompromisowy narodowo-katolicki radykalizm - miał mówić podczas mszy.

Ostatecznie Prokuratura Okręgowa w Białymstoku umorzyła dochodzenie, ponieważ nie znalazła podstaw do uznania, iż doszło wtedy do popełnienia tak zwanych przestępstw z nienawiści. Podobnie oceniono kazanie księdza Jacka Międlara.

Szeroki echem w mediach odbił się też wpis kontrowersyjnego kapłana z 13 sierpnia, który zamieścił na Twitterze. Dotyczył posłanki Nowoczesnej Joanny Scheuring-Wielgus. Ksiądz napisał wówczas: "Konfidentka, zwolenniczka zabijania (aborcji) i islamizacji. Kiedyś dla takich była brzytwa! Dziś prawda i modlitwa?". Posłanka skierowała sprawę do prokuratury. Jej zdaniem doszło do publicznego nawoływania do popełnienia przestępstwa.

Po tym wpisie głos zabrał przełożony duchownego ksiądz Kryspin Banko. "W związku z ostatnimi wystąpieniami ks. Jacka Międlara CM pragnę przypomnieć, że pozostaje w mocy treść mojego pisma z dnia 19 kwietnia br., w którym ks. Jacek otrzymał całkowity zakaz wszelkiej aktywności w środkach masowego przekazu, w tym w środkach elektronicznych" - napisał w oświadczeniu. Przełożony przypomniał kapłanowi, że każdego członka zgromadzenia obowiązują przyrzeczenia wynikające ze ślubu posłuszeństwa.

"Jeszcze raz z mocą pragnę podkreślić, że Zgromadzenie absolutnie nie podziela jego ostatnich wypowiedzi, gdyż każdemu, niezależnie od jego poglądów, należy się szacunek i chrześcijańskie zrozumienie. Ufam, że ten młody kapłan zastosuje się do ślubów, które złożył w Zgromadzeniu" - dodał.

Na początku września episkopat informował, że ksiądz Jacek Międlar porozumiał się ze swoimi przełożonymi i będzie pracował w parafii w Tarnowie.