Pod doniesieniem podpisało się 11 radnych z różnych ugrupowań politycznych. W piśmie do prokuratury napisali oni, że kilkanaście dni temu Betlejewski na portalu internetowym Medium Publiczne, opublikował artykuł, a następnie w telewizji TTV wyemitował program, w którym przeprowadził – jak to określił - eksperyment, mający pokazać, jak daleko mogą posunąć się ludzie desperacko szukający pracy. Dziennikarz zorganizował w Radomiu fałszywą rekrutację, podczas której aktorzy zatrudnieni przez redaktora upokarzali bezrobotnych i składali im propozycję nielegalnej pracy.

Prowokacje "dziennikarza" Rafała Betlejewskiego ośmieszające i upokarzające mieszkańców Radomia oraz polegające na nakłanianiu ich do popełnienia przestępstw winny zostać objęte ściganiem i ukaraniem – podkreślili wnioskodawcy pisma do prokuratury.

Betlejewski w swoim komentarzu napisał: Byłem w Radomiu. Polskim zagłębiu smutku. W opustoszałej hurtowni po nie-wiadomo-czym zorganizowałem społeczny eksperyment, który filmowały kamery. Według radnych takie stwierdzenie stawia w złym świetle Radom. - Dość już bezprawnego szkalowania Radomia i jego mieszkańców – powiedział PAP jeden z wnioskodawców, przewodniczący Rady Miejskiej w Radomiu Dariusz Wójcik.

Zdaniem radnych zachowanie autora wyczerpuje znamiona przestępstw określonych w Kodeksie karnym. Chodzi m.in. o przeprowadzanie eksperymentu bez zgody uczestników, podżeganie do popełniania czynu zabronionego czy znęcanie się psychiczne. - Żądamy ścigania i ukarania Rafała Betlejewskiego za powyższe czyny wyczerpujące znamiona przestępstw ściganych z urzędu – oświadczyli radomscy radni.

Jak powiedziała PAP szefowa Prokuratury Rejonowej Radom-Wschód Urszula Zajkowska, zawiadomienie radnych wpłynęło w poniedziałek. Dodała, że śledczy zapoznają się z doniesieniem i w najbliższych dniach zdecydują o jego dalszych losach.

Kontrowersyjny program Betlejewskiego został wyemitowany kilkanaście dni temu. Spotkał się z krytyką środowiska dziennikarskiego. Pojawiły się głosy, że autor przekroczył zasady etyki dziennikarskiej. Na znak protestu, z serwisu i radia Medium Publiczne, którego szefem jest Betlejewski, odeszło kilkoro dziennikarzy. Betlejewski bronił się, że w przypadku „eksperymentu radomskiego” był performerem, a nie dziennikarzem.

W Radomiu posunęliśmy się daleko, ale odstąpiliśmy od publikacji tych scen, które mogłyby być uznane za nieetyczne. Ze wszystkimi osobami rozmawiałem osobiście. Ja, psycholog i reżyserka. Na moją wyraźną prośbę producent był przygotowany na wypłatę honorariów. Nie jest to eksperyment naukowy, jest to eksperyment telewizyjny, społeczny – tłumaczył Betlejewski.