Chodzi o Airbusa, PZL Świdnik (Leonardo Helicopters) i PZL Mielec (Lockheed Martin). Jeszcze tydzień temu minister Antoni Macierewicz deklarował, że w Mielcu zakupimy 21 śmigłowców. Jednak dziś urzędniczka MON na briefingu prasowym poinformowała, że w ramach procedury tzw. Pilnej Potrzeby Operacyjnej rozmowy prowadzone będą ze wszystkimi trzema podmiotami, które brały udział w tym przetargu.

Najwyraźniej w resorcie obrony po zaskakujących deklaracjach ministra Macierewicza z początku tygodnia postanowiono tą decyzję przełożyć na pewne ramy proceduralno – prawne. Kupno śmigłowców w zasadzie z wolnej ręki bez sprawdzania ofert innych producentów byłoby łamaniem prawa.

Znamienne jest to, że dzisiejszej deklaracji nie składał już minister Macierewicz, a urzędniczka średniego szczebla. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet w przypadku zapytania innych konkurentów, po wcześniejszym wskazaniu przez ministra Macierewicza faworytem w tym wyścigu o kontrakt na śmigłowce dla Wojska Polskiego wydaje się Black Hawk z Mielca.

W ogłoszonym w 2012 r. przetargu na śmigłowce wielozadaniowe pod koniec 2014 r. oferty złożyły trzy podmioty Airbus, PZL Świdnik (dziś Leonardo
Helicopters) i PZL Mielec (dziś Lockheed Martin). Chodziło o śmigłowce caracal, AW149 i black hawk. W kwietniu prezydent Bronisław Komorowski zapowiedział, że do dalszego etapu przechodzi tylko caracal, czyli trwających kilka tygodni testów. We wrześniu ruszyły rozmowy offsetowe, które zakończono dwa tygodnie temu. Przypomnijmy, że wtedy rozmowa dotyczyła 50 śmigłowców.

Tymczasem w ubiegłym tygodniu podczas wizyty w Mielcu minister Macierewicz zapowiedział, że Wojsko Polskie kupi śmigłowce wytwarzane właśnie w tym mieście.

Nieoficjalnie udało nam ustalić, że najpewniej ta procedura PPO będzie dotyczyć śmigłowców innych niż te dla sił specjalnych.Trudno wyrokować w jakim trybie ma być realizowane zamówienie, o którym minister Macierewicz mówił w Mielcu