Jaroszewski był jedną z trzech osób zatrzymanych w ramach śledztwa dotyczącego przestępstw korupcyjnych. Poza nim Agencja zatrzymała też m.in. naczelnika Pierwszego Śląskiego Urzędu Skarbowego w Sosnowcu Marcina K.

- Sprawa ma charakter poufny, więc nie o wszystkim mogę mówić. Przesłuchanie przez prokuratora trwało ok. pół godziny. Zostałem pouczony, co mogę, czego nie i zwolniony do domu. Mam status podejrzanego w sprawie. Przedstawiono mi jeden zarzut obietnicy wręczenia korzyści majątkowej urzędnikowi państwowemu, a konkretnie dotyczy to dwóch biletów na mecz Legia – Ajax. I oczywiście w tle korzyści, jaką miałbym uzyskać z tego tytułu. Ja takiej korzyści nie widzę. Skoro szybko mnie zwolniono, nie jestem kimś istotnym w sprawie – wyjaśnił prezes podczas wtorkowej konferencji.

Dodał, że jako szef klubu musi dbać o sponsorów, przyjaciół, tzw. VIP-ów.

- To ludzie, o których my jako prezesi klubów zabiegamy. Zależy nam na dobrych relacjach z nimi. Chcemy ich uhonorować w jakiś sposób. W tym przypadku była to rozmowa, która została zinterpretowana jako obietnica czegoś co mogę dać, a czego ostatecznie nie dałem – podkreślił.

Zauważył, że wszelkie rozmowy dotyczące spraw klubowych z osobą z urzędu skarbowego odbywały się zawsze przy „drzwiach otwartych” w obecności innych pracowników, prawników.

- Nikt żadnego ukłonu w naszą stronę nie zrobił. Traktuję sprawę bardzo poważnie, prawa trzeba przestrzegać. Zaskarżę fakt zatrzymania. To jeden zarzut, nie mam powodu do obaw – stwierdził Jaroszewski.

Głównym udziałowcem klubu jest samorząd Sosnowca. Prezydent miasta Arkadiusz Chęciński powiedział, że nie widzi podstaw, by zawieszać prezesa Zagłębia.

- To byłoby działanie na szkodę klubu, miasta i prezesa. Oprócz prawa jest jeszcze zdrowy rozsądek. To kuriozum, że prezes ma zarzuty korupcyjne za obietnice przekazania dwóch biletów na mecz klubu, z którym współpracujemy. Mamy nadzieję, że sprawa zostanie wyjaśniona i wszystko dobrze się skończy – powiedział prezydent.

O zatrzymaniu trzech osób pod zarzutem korupcji informował w poniedziałek rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn. Podał on, że naczelnikowi Pierwszego Śląskiego Urzędu Skarbowego w Sosnowcu Marcinowi K. zarzuca się kilkanaście czynów korupcyjnych.

Śledztwo ABW prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Katowicach i dotyczy przestępstw urzędniczych i korupcyjnych, związanych z wykorzystywaniem zajmowanego stanowiska w administracji skarbowej w celu uzyskiwania korzyści osobistych i majątkowych.

Rzecznik Prokuratury Regionalnej w Katowicach Ireneusz Kunert powiedział w poniedziałek PAP, że śledztwo toczy się od października 2016 roku. - Początkowo sprawa dotyczyła tzw. przestępstw urzędniczych, dotyczących niedopełnienia obowiązków lub przekroczenia uprawnień; później także korupcji - powiedział PAP prok. Kunert.

Za zarzucane naczelnikowi urzędu skarbowego przestępstwa może grozić kara do 10 lat więzienia. Dwóm pozostałym zatrzymanym - do 8 lat pozbawienia wolności.

Jak podał Żaryn, śledztwo ma charakter rozwojowy. W dalszym jego toku nie są wykluczone zatrzymania kolejnych osób.