Początek lutego. Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla Polskiego Radia mówi o problemie frankowym. Radzi, że "frankowicze powinni wziąć sprawy we własne ręce i walczyć w sądach. Nie dlatego, żeby nie ufać prezydentowi czy rządowi, ale dlatego że prezydent i rząd są w sytuacji, która jest zdeterminowana uwarunkowaniami ekonomicznymi. Rząd nie może podejmować działań, które doprowadzą do zachwiania systemu bankowego". Mówiąc krótko, prezes Prawa i Sprawiedliwości wskazuje, że właściwą ścieżką w sporze z bankami jest ta sądowa.

Wówczas, co najmniej kilkudziesięciu frankowiczów postanawia zwrócić się o wsparcie do tzw. Duda Pomocy, czyli Biura Interwencyjnej Pomocy Prawnej przy Kancelarii Prezydenta RP. Podczas kampanii wyborczej Andrzej Duda, jeszcze jako kandydat, zapowiadał, że jednostka ta będzie pomagała w każdej sprawie, w której obywatele czują się poszkodowani.
- Nie wiem, ile osób dokładnie wysłało prośbę o wsparcie do kancelarii prezydenta, ale co najmniej 50. Może ponad setka. Trudno powiedzieć, bo była to spontaniczna akcja zainicjowana w internecie - opowiada nam jeden z frankowiczów.

Wysłał on do kancelarii pismo o treści: "Proszę o udzielenie mi pomocy prawnej w sporze prawnym z bankiem. Mam nielegalny pseudofrankowy kredyt, ale bank ignoruje zarówno kodeks cywilny, jak i prawo bankowe. Błagam o pomoc, zwłaszcza że sam Prezes Kaczyński każe mi iść w tej sprawie do sądu. Obawiam się, że bez Waszej pomocy bank mnie zniszczy za pomocą swoich prawników w sądzie".

Zaskakująca odpowiedź

Po ponad dwóch miesiącach frankowicze otrzymali odpowiedź z Kancelarii Prezydenta. Można w niej przeczytać, że "w sprawach indywidualnych związanych z kredytami mieszkaniowymi profesjonalnej pomocy prawnej udzielają adwokaci i radcowie prawni, a także udzielają jej organizacje zrzeszające kredytobiorców poszkodowanych przez banki".

Podpisany pod pismem Przemysław Bryksa, zastępca dyrektora biura ds. Narodowej Rady Rozwoju (do którego notabene nie były kierowane pisma frankowiczów, gdyż liczyli oni na działanie biura interwencyjnej pomocy prawnej) informuje ponadto, że najbiedniejsi obywatele mają szanse na uzyskanie bezpłatnego wsparcia profesjonalnego pełnomocnika w sądzie i zwolnienie od kosztów sądowych. W tym celu trzeba udowodnić sądowi swoją złą sytuację ekonomiczną i przedstawić np. zaświadczenie z ośrodka pomocy społecznej.

- Z przykrością jestem zmuszony poinformować, że Kancelaria Prezydenta RP nie ma uprawnień ani możliwości faktycznych do udzielenia pomocy prawnej i merytorycznej w indywidualnych sprawach obywateli związanych z kredytami hipotecznymi - czytamy w piśmie wysłanym do frankowiczów.

Kredytobiorcy nie kryją rozczarowania. Jeden z nich mówi nam wprost: "zostaliśmy spuszczeni na drzewo. Inaczej nie można traktować informacji, że jak chcę iść do sądu, to powinienem zatrudnić adwokata".

Obiecanki cacanki

Krystyna Skowrońska, posłanka PO i wiceprzewodnicząca sejmowej komisji finansów publicznych, twierdzi, że pismo frankowiczów i odpowiedź kancelarii pokazują, z jaką łatwością politycy Prawa i Sprawiedliwości składali wyborcze obietnice i z jaką lekkością teraz ich nie dotrzymują.

- Po pierwsze, obiecali pomóc frankowiczom. A skończyło się na poradzie prezesa Kaczyńskiego, by iść do sądów i następnie wskazaniu przez kancelarię prezydenta, że w sądzie warto skorzystać z pomocy adwokata. Sądzę, że nie na takie wsparcie liczyli kredytobiorcy - mówi Skowrońska.

- Po drugie, w kampanii wyborczej kandydat na urząd prezydenta Andrzej Duda kreślił piękną wizję tzw. Duda Pomocy. Ta odpowiedź pokazuje, jak znacząco obietnice rozminęły się z rzeczywistością - twierdzi posłanka.

"Duda Pomoc" po poznańsku

Bartłomiej Wróblewski, poseł PiS, apeluje o zachowanie spokoju. Zaznacza, że nie chce tłumaczyć, dlaczego frankowicze dostali taką odpowiedź, ale w żadnym razie nie przekreśla ona sensu istnienia "Duda Pomocy".

- Słowa pana prezydenta o potrzebie stworzenia instytucjonalnej pomocy prawnej dla potrzebujących obywateli uznałem za wezwanie dla wszystkich polityków, by się zaangażowali. Nie chodzi przecież o to, aby wszyscy Polacy pisali do kancelarii prezydenta, lecz by mogli się ze swoimi prawnymi problemami zwrócić do parlamentarzystów - wskazuje.
Poseł Wróblewski postanowił w związku z tym zorganizować "Duda Pomoc" po poznańsku. W 17 biurach pod auspicjami parlamentarzysty obywatelom pomaga 20 adwokatów, radców prawnych i doktorów prawa. - Dlatego jeśli któryś frankowicz szuka pomocy, oczywiście serdecznie zapraszam - deklaruje Wróblewski. Przy czym zaznacza, że należy pamiętać o dwóch kwestiach. Pierwsza jest taka, że poznańska "Duda Pomoc" pomaga tylko mieszkańcom Poznania i okolic.

- Wierzę, że parlamentarzyści z innych okręgów albo są już w trakcie organizowania, albo planują w najbliższym czasie zorganizować podobne inicjatywy, tak by pomoc prawna w wydaniu lokalnym była dostępna dla wszystkich Polaków - zaznacza poseł.

Po drugie - jak opowiada Wróblewski - frankowicze muszą mieć świadomość, że wsparcie w ramach "Duda Pomocy" nigdy nie zastąpi działalności zatrudnionego adwokata lub radcy prawnego. - Współpracujący ze mną prawnicy nie będą reprezentowali kredytobiorców w sądzie, bo wówczas najzwyczajniej w świecie byliby w stanie pomóc zaledwie kilkudziesięciu osobom, a nie tysiącom. To, co mogę zagwarantować, to udzielenie porady co do szans na wygraną oraz - jeśli uznamy, że jest taka potrzeba - interwencję poselską w postaci wysłania pisma np. do Rzecznika Finansowego lub któregoś z ministerstw - wyjaśnia poseł Wróblewski.

W Sejmie znajdują się trzy projekty ustaw dotyczące problemu kredytów frankowych. Są one autorstwa kancelarii prezydenta, klubu PO oraz klubu Kukiz'15. Póki co trudno powiedzieć, czy którykolwiek z nich zostanie kiedykolwiek uchwalony. A to dlatego, że projekt prezydencki wiązałby się z kosztami dla sektora bankowego co najmniej 9 mld zł. Trwa ocena czy takie skutki gospodarcze byłyby dopuszczalne i nie zagroziłyby stabilności sektora.

Jak informuje na swej stronie internetowej Kancelaria Prezydenta RP, celem Duda Pomocy jest podejmowanie interwencji prawnej w sprawach obywateli, którzy znaleźli się w sytuacji konfliktu z jednostkami władzy samorządowej lub centralnej, z urzędami i z korporacjami.