Chodzi o wypowiedź Adama Michnika podczas debaty "Między Żegotą a szmalcownikami" na temat ostatniej książki Władysława Bartoszewskiego "Polacy, Żydzi, Okupacja", która odbyła się w maju ub. roku.

W trakcie debaty red. naczelny "Gazety Wyborczej" powiedział m.in.: "Ja jednak bym protestował przeciwko zestawianiu (Jana Tomasza) Grossa z Chodakiewiczem. Są publikacje (...) i Mickiewicza, i Hitlera, ale jednak jednym tchem, jakby one były równoważne, bym tego nie wymieniał (...) to są książki z innej półki. One powinny stać na jednej półce z "Protokołami mędrców Syjonu", a nie z książką Grossa".

- Prof. Marek J. Chodakiewicz złożył prywatny akt oskarżenia do sądu w Warszawie przeciwko redaktorowi Adamowi Michnikowi w sprawie karnej - sprawa dotyczy przestępstwa pomówienia - chodzi o art. 212 (pomówienie - PAP) i 216 (zniewaga - PAP) Kodeksu karnego. Jest to związane z publiczną wypowiedzią red. Michnika, który brał udział w spotkaniu w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w maju 2016 roku - powiedział Henclewski.

Zaznaczył, że sprawa nie ma nic wspólnego ze spółką Agora SA. -To nie jest pozew przeciwko Agorze, to nie jest sprawa cywilna, to jest prywatny akt oskarżenia i sprawa karna - podkreślił mecenas.

Henclewski poinformował, że rozprawa odbędzie się w październiku i będzie miała charakter pojednawczy. - W procesie karnym, który się toczy z oskarżenia prywatnego o pomówienie, obligatoryjne jest wyznaczenie pierwszego posiedzenia pojednawczego, na którym sąd zachęca strony do zawarcia ugody, gdyby do takiej ugody nie doszło, sąd kieruje sprawę na posiedzenie zwykłe, w którym będą przeprowadzane dowody - wyjaśnił.

Art. 212 Kodeksu karnego stanowi: Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności. Jeżeli sprawca dopuszcza się tego czynu za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Ściganie przestępstwa odbywa się z oskarżenia prywatnego, czyli przez osobę czującą się pomówioną, która kieruje do sądu prywatny akt oskarżenia.

Art. 216 Kodeksu karnego stanowi: Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności. Jeśli znieważenie następuje za pomocą środków masowego komunikowania, dana osoba podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

W sprawie słów Adama Michnika list otwarty do dyrektora Muzeum POLIN Dariusza Stoli skierowało w ub. roku kilkudziesięciu naukowców, polityków i publicystów. Napisali w nim m.in., że podczas dyskusji odbywającej się na terenie Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN doszło do "haniebnego incydentu".

- Jeden z jej uczestników, Adam Michnik, posługując się mową nienawiści, w sposób niegodny i zahaczający o paranoję obraził czołowego amerykańskiego historyka pochodzenia polskiego, prof. Marka Jana Chodakiewicza, porównując go do Adolfa Hitlera. Z kolei o pracach prof. Chodakiewicza powiedział: one powinny stać na jednej półce z "Protokołami mędrców Syjonu". Wyrażamy głębokie oburzenie, że na terenie kierowanej przez Pana placówki takie słowa padły wobec człowieka, który decyzją prezydenta Stanów Zjednoczonych, Georga Busha, został powołany do amerykańskiej Rady Pamięci Holokaustu (US Holocaust Memorial Council), a od 2008 r. jest kierownikiem Katedry Studiów Polskich im. Tadeusza Kościuszki (The Kosciuszko Chair of Polish Studies) na waszyngtońskiej uczelni IWP, jednej z nielicznych instytucji zachodnich prezentujących historię Polski w oparciu o najwyższe standardy naukowe" - napisano w liście.

Sygnatariusze list przypomnieli, że "POLIN utrzymywany jest przez polskiego podatnika i ma służyć prezentacji żydowskiej kultury i historii oraz szerzeniu tolerancji i otwartości, a nie podłości, nikczemności i nienawiści skierowanej w wybitnych przedstawicieli polskiego życia naukowego".

- Wzywamy Pana Dyrektora do oficjalnego przeproszenia prof. Chodakiewicza i poinformowania opinii publicznej o działaniach podjętych w celu niedopuszczenia do powtórzenia się w przyszłości takich haniebnych incydentów, które nie tylko rzutują na dobre imię kierowanej przez Pana instytucji, ale potwierdzają zarzuty jej krytyków, którzy dowodzą, że może stać się ona źródłem konfliktów, wykluczania i mowy nienawiści - dodano.

Dyrektor Muzeum POLIN, odnosząc się do listu, napisał: "Wedle listu, podczas tej debaty p. Michnik w niedopuszczalny sposób obraził nieobecnego prof. Marka Chodakiewicza, porównując go do Hitlera. Mam wrażenie, że szanowni sygnatariusze listu zostali wprowadzeni w błąd. Zapis dźwiękowy debaty jest dostępny na naszej stronie, pod adresem http://www.polin.pl/template/gfx/promocja_ksiazki_bartoszsew.mp3. Każdy może więc sprawdzić, że red. Michnik nie porównał prof. Chodakiewicza do Hitlera. Red. Michnik bardzo krytycznie wypowiedział się natomiast o książkach prof. Chodakiewicza (...)".

Jak napisał, "należy zatem rozróżnić napaść na osobę od oceny tekstów tej osoby, nawet jeśli ocena ta jest surowa". Podkreślił, że Muzeum POLIN dba o standardy dyskusji, które chronią godność osób, ale pozwalają na krytykę ich wypowiedzi. -Dlatego z żalem przyjmuję bezpodstawną i krzywdzącą sugestię autorów listu, jakoby nasze muzeum mogło służyć szerzeniu "podłości, nikczemności i nienawiści wobec przedstawicieli polskiego życia naukowego - podkreślił Stola.