– mówił przed rokiem podczas otwarcia inwestycji Andrzej Duda. Wtórował mu prezes KGHM Polska Miedź Radosław Domagalski-Łabędzki. – – chwalił przedsięwzięcie. Wkrótce jednak zmienił zdanie. W grudniu 2017 r., dwa miesiące po wypadku z kotłem przy nowym piecu, wyznał DGP, że inwestycja była... pomyłką.
W październiku oberwał się 100-tonowy spiek, powstający z pyłów wydostających się z pieca, zniszczył kocioł i zatrzymał pracę huty na prawie miesiąc. – – oświadczył.
Zdaniem zwolenników tej tezy, do większego spieku przyczynił się gorszy koncentrat miedzi, czyli dodawanie do mieszanki większej ilości gorszego jakości surowca z kopalni Lubin. Domagalski-Łabędzki dawał do zrozumienia, że to wina poprzedniego kierownictwa, stąd m.in. dymisje w kierownictwie huty. I dodawał, że nakłady inwestycyjne przekroczyły 3 mld zł w porównaniu do pierwotnie planowanej kwoty 1,3 mld zł.
Ostatecznych kosztów instalacji broni Herbert Wirth, były szef KGHM Polska Miedź. To za jego kadencji zapadały kluczowe decyzje dotyczące budowy pieca zawiesinowego. – – argumentuje Wirth w rozmowie z DGP.
– odpowiada Domagalskiemu-Łabędzkiemu. – dodaje.
Z dokumentów, do których dotarł DGP, wynika, że głogowska instalacja, choć droższa niż zakładano i oddana do użytku z okołorocznym poślizgiem, została dobrze oceniona przez branżowe autorytety, m.in. prof. AGH Stanisława Pietrzyka z katedry metalurgii, przedstawicieli Instytutu Metali Nieżelaznych z Gliwic czy prof. Andrzeja Warczoka, jednego z najwybitniejszych polskich metalurgów. Nazwał on zmodernizowaną hutę w Głogowie jedną z najpiękniejszych na świecie pod względem architektonicznym. Projekt otrzymał nagrody Modernizacji Roku oraz Polish Project Excellence Award 2017.
Dzisiaj KGHM jako jeden z argumentów mających przemawiać przeciwko inwestycji podnosi efektywność instalacji – w zależności od miesiąca, wahała się od niespełna 80 do ponad 90 proc. Oczekiwano lepszego wyniku.
Problem w tym, że w pierwszym roku działania takie piece działają na 40–60 proc. swoich możliwości. Co jeszcze ciekawsze, na grudniowej konferencji hutniczej w Szklarskiej Porębie miedziowy gigant... chwalił się przedsięwzięciem, podkreślając świetne wyniki pieca. Z naszych informacji wynika, że w pierwszym roku działania wyprodukował on 208 tys. ton miedzi, podczas gdy jego zdolność maksymalną oceniono na 240 tys. ton. A wynik byłyby jeszcze lepszy, gdyby nie awaria.
– mówi nam rzeczniczka KGHM Justyna Mosoń.
Zapytaliśmy byłego dyrektora Huty Miedzi Głogów, który pracował przy powstawaniu i rozruchu instalacji, o co chodzi w całym tym zamieszaniu. – powiedział nam Andrzej Szydło, który był związany z KGHM przez ok. 25 lat.
Szydło stracił pracę w lecie ubiegłego roku, po tym jak podczas obchodów Dnia Hutnika pojawiła się makieta samolotu z napisem "tu polewaj". – – mówi nam Szydło. Pytamy go więc, czy w drugim półroczu w KGHM prawidłowo oszacowano ryzyko związane z możliwością niekontrolowanego oberwania się spieku. – odpowiada.