Zdaniem tygodnika gen. Mirosław Hermaszewski "zawdzięcza wszystko swoim oportunistycznym życiowym wyborom, konkretnym ludziom aparatu władzy PRL i przychylności Sowietów, którzy w 1978 r. zadecydowali o jego misji kosmicznej".

Jak pisze "Do Rzeczy", "pracowitość, talent pilotażu i zaangażowanie polityczne" Hermaszewskiego zostały przypieczętowane "współpracą z Wojskową Służbą Wewnętrzną, o której zgodnie milczano". Formalnego werbunku Hermaszewskiego w "charakterze informatora na uczuciach patriotycznych" dokonali 9 lutego 1962 r. kpt. Janusz Wiąk i mjr. Franciszek Kwiatkowski z Oddziału WSW Szkół Lotniczych. Hermaszewski sporządził własnoręczne zobowiązanie, w którym zgodził się pomagać WSW "w walce z wrogą działalnością" i przyjął pseudonim Długi - czytamy.

Po dwóch latach współpracy (15 marca 1964 r.) w związku z przyjęciem do PZPR Hermaszewski został wyeliminowany z aktywnej sieci agenturalnej WSW - czytamy. Tygodnik pisze, że w charakterystyce informatora o ps. Długi jego stały opiekun z WSW (kpt. Wiąk) napisał: Chętnym do współpracy był. Najczęściej wykonywał zadania związane z charakterystykami podchorążych, co robił dość dobrze. Wadą informatora "Długi" było to, że nie zawsze zauważał zachodzące w środowisku podchorążych zmiany. (...).

Tygodnik dodaje, że na koniec współpracy "Hermaszewski podpisał kolejne zobowiązanie - tym razem do zachowania w tajemnicy swoich związków z WSW (21 marca 1964 r.)".

Biorąc pod uwagę cały kontekst historyczny, rolę WSW i osobiste zaangażowanie gen. Wojciecha Jaruzelskiego w proces doboru kadr oficerski LW w latach 1967-1990, nie ulega wątpliwości, że ppłk Mirosław Hermaszewski nie był postacią przypadkową we WRON - czytamy. Tygodnik zaznacza, że w archiwach WBH znajduje się sporo dokumentów poświadczających osobistą protekcję Jaruzelskiego.To właśnie on po raz pierwszy zgłosił na forum Biura Politycznego KC PZPR w listopadzie 1976 r. kandydaturę mjr. Hermaszewskiego (i ppłk. Zenona Jankowskiego) do lotu kosmicznego - zaznacza gazeta.