- Zarzut kierowany jest pod adresem dyrektora Muzeum. Dotyczy usunięcia z parteru bloku 11 pryczy i pamiątek po więźniach policyjnych, którzy spędzili tam ostatnią noc przed egzekucją, po to, by w tym miejscu urządzić wystawę o rtm. Pileckim i obozowym ruchu oporu. (Jerzy Klistała – PAP) uzasadnia, że rtm. Pilecki nie przebywał w bloku 11, a ruch oporu był marginalny. Wspomniał, że na pryczach spędziło ostatnie chwile życia wiele ofiar, m.in. jego ojciec – powiedział w piątek rzecznik bielskiej prokuratury okręgowej Jacek Boda.

Klistała przypomniał też, że w salach bloku 11 zachowały się napisy pozostawione przez oczekujących na śmierć.

Prokurator Boda powiedział, że zgodnie z właściwością miejscową doniesienie zostanie przekazane prokuraturze rejonowej w Oświęcimiu.

Jerzy Klistała jest synem Jana Klistały, więźnia Auschwitz, który został rozstrzelany w obozie w czerwcu 1943 r. Zginął tam także jego wuj. Protestuje przeciw powstającej wystawie od momentu, gdy zapadła decyzja o jej tworzeniu. Wysłał list m.in. do premiera Mateusza Morawickiego. Zarzucił w nim władzom Muzeum m.in. "dewastację miejsc pamięci".

W liście zapowiedział m.in., że jeżeli prycze zostaną przeniesione z sali na parterze, w której ostatnią noc życia spędził jego ojciec, to będzie przed sądem "dochodził kary dla dewastatorów tych eksponatów, włącznie z zaangażowaniem w ten problem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu".

Niemcy przywozili więźniów policyjnych do obozu od lata 1942 r., najczęściej z więzienia śledczego w Mysłowicach. Byli to niemal wyłącznie Polacy. W salach na parterze bloku 11 oczekiwali na posiedzenie sądu doraźnego. Ok. 95 proc. z nich zostało skazanych na śmierć i rozstrzelanych przed Ścianą Straceń lub w krematoriach w Auschwitz II-Birkenau. Historyk Adam Cyra, przez wiele lat związany z Muzeum Auschwitz, podał, że liczba ofiar jest szacowana na ponad 3 tys. Ginęli w ten sposób nie tylko mężczyźni, ale także kobiety i dzieci.

Los więźniów policyjnych przypomniany był dotychczas m.in. w dwóch salach na parterze bloku 11. W jednej stało kilka prycz więźniarskich oraz tablice z powiększonymi rysunkami ukazującymi m.in. rozstrzeliwania przed Ścianą Straceń. Część drugiej sali zajmowała zdemontowana już ekspozycja o więźniach policyjnych złożona z kilku plansz ze zdjęciami i opisem.

Muzeum Auschwitz w tych salach zdecydowało się umieścić nową ekspozycję, przybliżającą tematykę obozowego ruchu oporu, organizowanego przez Polaków, a także więźniów innych narodowości. Jej otwarcie zaplanowano na 14 czerwca br., czyli w rocznicę pierwszej deportacji Polaków do Auschwitz.

- Blok 11 zajmuje wyjątkowe miejsce w historii Auschwitz – nie tylko ze względu na to, iż był to areszt obozowy, ale też na fakt, że na jego dziedzińcu esesmani rozstrzelali tysiące ludzi. Wielu z nich zaangażowanych było w działania ruchu oporu przeciwko okupantowi – zarówno w obozie, jak i poza nim. Ekspozycja pokazująca całościową historię obozowego ruchu oporu, nad którą pracowaliśmy od wielu miesięcy, ma w tym miejscu znaczenie symboliczne – mówił jeszcze w kwietniu br. dyrektor Muzeum Piotr Cywiński.

Rzecznik Muzeum Bartosz Bartyzel podkreślił, że konstrukcja ekspozycji w żaden sposób nie zaburzy autentyzmu pomieszczeń. - Oryginalne napisy, które się tam znajdują, są pod opieką konserwatorów, a w treści nowej ekspozycji naturalnie pojawi się informacja o tych wyjątkowych śladach. Zatem nie tylko znacznie większa liczba odwiedzających zapozna się z historią ruchu oporu w niemieckim obozie Auschwitz, ale także będzie mogła dokładniej poznać losy więźniów policyjnych – wyjaśnił.

Jak dodał, udostępnienie pomieszczeń na parterze bloku 11 i zachowanie oryginalnych śladów pozostawionych tam przez więźniów stanowi "upamiętnienie zarówno historii więźniów policyjnych, innych ofiar egzekucji przez rozstrzelanie, a także członków obozowego ruchu oporu, którzy tam ginęli". - Wszystkim im należy się pamięć i szacunek – powiedział Bartyzel.

Rzecznik wyjaśnił też, że prycze, które znajdowały się w jednej z sal, zostały już przeniesione do poobozowych bloków 2 i 3. Są to tzw. bloki rezerwatowe. Ich wnętrza zachowały się w stanie niemal nienaruszonym od czasu wyzwolenia obozu. Są tam m.in. sale więźniarskie, umywalnia oraz toalety. Wewnątrz umieszczono m.in. prycze, oryginalne sienniki, zydle, szafki i stoły. Zobaczyć w nich można w jakich warunkach przebywali w Auschwitz I więźniowie.

Bartyzel podkreślił, że ekspozycja w pozostałych pomieszczeniach na parterze bloku 11 nie została zmieniona. Zwiedzający nadal mogą zobaczyć, jak wyglądała sala posiedzeń sądu doraźnego.

Zdaniem sekretarza Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej Marka Zająca, zmiany wystawiennicze są normą funkcjonowania każdego Muzeum. "Dodatkowo w tym konkretnym przypadku zmiany mają służyć m.in. uwypukleniu autentycznych śladów związanych z tragicznym historią więźniów policyjnych. Nowa wystawa z pewnością spotka się z zainteresowaniem odwiedzających, którzy tym samym zapoznają się z losem wspomnianych ofiar" – powiedział.

Na powstającej wystawie mowa będzie m.in. o Związku Organizacji Wojskowej utworzonym w Auschwitz przez rtm. Witolda Pileckiego oraz o innych polskich komórkach konspiracyjnych zakładanych przez reprezentantów różnych środowisk politycznych. Rotmistrz będzie bohaterem części wystawy, w której znajdą się m.in. fragmenty meldunków powstałych na podstawie jego doniesień z obozu. Elementem ekspozycji będą też informacje o represjach, jakie spotykały członków obozowego ruchu oporu. Wielu z nich zostało rozstrzelanych na dziedzińcu bloku 11.

W drugiej części przedstawiony zostanie rozwój organizacji ruchu oporu tworzonych przez więźniów z innych krajów, m.in. sowieckich jeńców wojennych, Czechów, czy Francuzów. Oddzielnym zagadnieniem będzie konspiracja, którą stworzyli więźniowie Sonderkommando, przede wszystkim Żydzi zmuszani przez esesmanów do obsługi urządzeń zagłady.

Niemcy założyli obóz Auschwitz w 1940 r., aby więzić w nim Polaków. Auschwitz II-Birkenau powstał dwa lata później. Stał się miejscem zagłady Żydów. W kompleksie obozowym funkcjonowała także sieć podobozów. W Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 mln ludzi, głównie Żydów, a także Polaków, Romów, jeńców sowieckich i osób innej narodowości.

W 1947 r. na terenie byłych obozów Auschwitz I i Auschwitz II-Birkenau powstało muzeum. W ub.r. zwiedziło je 2,1 mln osób.