Dom opieki w Radości działa bez zezwolenia
Pensjonat, w którym torturowane są starsze kobiety, działa bez zezwolenia - ustalił dziennik.pl. "Ta placówka nie ma zezwolenia wojewody, nigdy o nie zresztą nie wystąpiła" - mówi nam Jan Maciejewski z Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego. Wstrząsające wydarzenia z prywatnego pensjonatu dla starszych ludzi opisał dziennik "Polska". Jak dowiedział się dziennik.pl, prokuratura wszczęła już w tej sprawie śledztwo.
- Przesłuchują świadków w Radości
- Pracowałam w tym piekielnym domu opieki
- Tortury w domach starców są w całej Polsce
- Pierwsza kara dla właścicieli domu terroru
- Opiekunowie z domu terroru w Radości staną przed sądem
- Kolejna wstrząsająca opowieść z domu terroru w Radości
- Była opiekunka z domu starości: To makabra
- Oskarżonym z domu terroru grozi pięć lat
- Policja weszła do domu opieki w Radości
- Staruszki katowane w domu opieki
- Torturowane staruszki będą zeznawać
- Dręczyli staruszki, za karę będą śmieciarzami
- Zarzuty dla kierowniczki domu terroru
- 500 złotych grzywny za tortury staruszek
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jan Maciejewski, wicedyrektor wydziału opieki społecznej w urzędzie wojewódzkim, ujawnia, że prywatny dom opieki w podwarszawskiej Radości nie ma na swą działalność odpowiedniego zezwolenia. "Wiemy, że opiekuje się starszymi ludźmi, ale ponieważ nie ma go w naszych rejestrach, nie mamy prawa go kontrolować" - mówi dziennikowi.pl Maciejewski.
Jak to możliwe? To proste. Wystarczy zarejestrować działalność gospodarczą w gminie. A potem hulaj dusza, piekła nie ma. Można brać pieniądze od rodzin i katować ich bliskich. Bezkarnie. Bo nikt nie będzie mógł kontrolować placówki, która nie znajduje się w żadnym rejestrze.
"Nie dotarły do nas żadne skargi, ale wiedzieliśmy, że taka placówka istnieje. Bez zezwolenia. Zwróciliśmy się więc do fundacji <Betania>, która ją prowadzi, o zarejestrowanie działalności. Niestety, do dziś fundacja nie wystąpiła z wnioskiem o pozwolenie" - tłumaczy Jan Maciejewski.
Co mogą zrobić urzędnicy? Praktycznie nic. Mogą jeszcze raz zwrócić się do fundacji z prośbą o wyjaśnienia. I to wszystko. Do czasu, gdy placówka nie uzyska pozwolenia wojewody na działalność, urząd nic nie będzie mógł zrobić - tłumaczy wicedyrektor.
Innego zdania jest Bożena Diaby, rzeczniczka Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Jej zdaniem wojewoda powinien poinformować prokuraturę o przestępstwie. "To nie może być tak, że urzędnik państwowy, który wie o tym, że na jego terenie działa nielegalna placówka, nic nie robi" - mówi dziennikowi.pl.
"Prokuratura rozpoczęła z urzędu śledztwo w sprawie domu opieki w Radości" - poinformowała dziennik.pl prokurator Renata Mazur, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Śledczy zwrócą się do dziennikarzy o udostępnienie filmów, nakręconych w tej placówce. Przesłuchają także pracowników i pacjentów.
Opiekunowie, jak tłumaczy prokurator Mazur, mogą usłyszeć dwa zarzuty: znęcania się nad osobą, która jest pod ich opieką, lub narażenia jej na utratę zdrowia. Jeśli prokuratorzy udowodnią, że opiekunowie działali ze szczególnym okrucieństwem, mogą dostać nawet dziesięć lat więzienia.


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!