Dwieście złotych to żadna podwyżka
Tysiące nauczycieli opanują jednak w piątek ulice Warszawy. Związkowi Nauczycielstwa Polskiego nie spodobała się wielkość podwyżek, zaproponowana przez minister edukacji. 200 złotych podwyżki to za mało - mówią, i nie wykluczają, że będą strajkować.
- Sześciolatkowie pójdą do szkół
- Szef ZNP zarabia co miesiąc 9 tysięcy
- Zarabiam 8 złotych i 70 groszy na godzinę
- Wakacje mogą być znacznie dłuższe
- Będą podwyżki w prawie każdej firmie
- Koniec szkolnego nakazu noszenia mundurków
- "Chcemy więcej!" - krzyczeli nauczyciele
- Nauczyciele: 10 procent podwyżki to za mało
- Czeka nas protest nauczycieli?
- Piwo zdrożeje o 20 procent
- Pieniądze albo strajk
- Matur w tym roku nie będzie?
- Rząd obiecał budżetówce podwyżki od nowego roku
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Katarzyna Hall zaproponowała związkowcom 200 złotych podwyżki dla stażystów i 185 dla nauczycieli dyplomowanych. Chodzi o wzrost płac zasadniczych. W sumie zarobki mają wzrosnąć o 10 procent.
Hall podkreśla, że w budżecie przygotowanym przez poprzedni rząd planowano zaledwie 3,3-procentową, trzy razy mniejszą podwyżkę. "To są granice możliwości budżetowych" - zapewnia szefowa resortu edukacji. I proponuje kolejne spotkanie za dwa tygodnie. Związkowcy nie chcą jednak czekać i piątkowego protestu nie zamierzają odwołać.
"Zdaniem Związku Nauczycielstwa Polskiego, propozycje podwyżek płac zasadniczych nauczycieli w tym roku są niezadowalające" - powiedział po negocjacjach prezes ZNP Sławomir Broniarz. Chce o wiele większego, a konkretnie 50-procentowego wzrostu wynagrodzeń.
Takim stanowiskiem pani minister jest zdziwiona. Tym bardziej, że przewodniczącego ZNP na spotkaniu nie było. "Pan Broniarz ma potrzebę protestowania, a nie uczestniczenia w merytorycznej rozmowie" - mówiła Katarzyna Hall.
I zaapelowała, żeby związkowcy lepiej policzyli. Bo proponowane przez resort podwyżki 185-200 złotych oznaczają dla nauczycieli dyplomowanych realny wzrost płac o około 350 zł. Trzeba bowiem doliczyć zwiększenie wszelkich dodatków, liczonych od pensji zasadniczej. A tych nie maja stażyści.
Choć ZNP jest z propozycji ministerialnych niezadowolny, mogą one zadowolić nauczycielską "Solidarność". Ona chce mniejszych, bo 10-procentowych podwyżek, ale przyznawanych co roku w latach 2008-2011. Ale 200 złotych podwyżki to dla "Solidarności" za mało. Żądają 215 zł.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!