Miliony wyłudzane na fałszywe recepty
Narodowy Fundusz Zdrowia odkrył zorganizowany proceder wyłudzania pieniędzy na podstawie sfałszowanych recept - pisze DZIENNIK. Uczestniczą w nim "apteki ogólnodostępne, lekarze i zakłady opieki zdrowotnej" - alarmuje szef mazowieckiego NFZ w piśmie do rządu.
- Wyłudzała pieniądze z... miłości
- Kopacz: Nowoczesne leki będą bardziej dostępne
- Dyrektor Centrum Zdrowia Dziecka: Jest korupcja
- Nie ma pieniędzy na lekarskie nadgodziny
- Kopacz: Za rok będzie znacznie lepiej
- Lek na wrzody na liście refundowanych
- Proceder wyłudzania leków ma miejsce w całym kraju
- Areszt czeka na byłego wiceministra zdrowia
- Apteki wyłudzają miliony
- Polacy chcą płacić za leczenie narkomanów i bandytów
- Polki nie mogą się leczyć
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pieniądze są wyłudzane z budżetu przeznaczonego na refundowanie leków. "Tylko na Mazowszu może chodzić o nieprawidłowości na ok. 12 milionów złotych, ale podobnie może być w innych regionach kraju" - mówi DZIENNIKOWI Andrzej Jacyna, autor pisma, do którego dotarł DZIENNIK.
Przekonuje, że proceder ten narasta już od dwóch lat. "Kierowaliśmy zawiadomienia o popełnieniu przestępstw do rozmaitych prokuratur rejonowych, ale wiele z tych spraw zostało umorzonych" - mówi rzecznik mazowieckiego NFZ Jerzy Serafin. Ujawnia, że duże dochodzenie w tej sprawie prowadzi Centralne Biuro Śledcze. Ale o szczegółach mówić nie chce.
Jak działa mechanizm wyłudzeń? Zgodnie z listem Jacyny lekarze wykorzystują numery PESEL swoich pacjentów bez ich wiedzy i wypisują recepty na leki refundowane. Recepty przekazywane są do aptek, które otrzymują refundację. NFZ dopłaca do wszystkich leków refundowanych ok. 7 miliardów złotych.
Jacyna opisuje wszystko na przykładach dwóch warszawskich aptek. Podaje ich adresy. W jednej z nich lekarz nie wydawał recepty pacjentowi, ale wpisywał na nią jego PESEL i zachowywał dla siebie. Następnie dzwonił do zaprzyjaźnionej apteki i zamawiał określoną partię leków. Przywozili mu je pracownicy apteki, a czasem nawet sam właściciel. Wtedy też odbierali recepty. Następnie zgłaszali się do NFZ po refundację pieniędzy. Proceder mógł się odbywać bez wiedzy pacjenta, dla którego wypisano receptę. Pacjent nigdy więc nie wykupywał ani nie otrzymywał od lekarza leków.
Diagnoza dyrektora jest jednoznaczna: "Niezgodne z prawem paraktyki służą wyłudzaniu środków przeznaczonych na refundację leków i wyrobów medycznych, powodują powstanie czarnego rynku leków lub mogą służyć jedynie wyłudzeniu refundacji bez obrotu lekiem".
Ile na takich wyłudzeniach można zarobić? Trudno o precyzyjne szacunki, ale na wyobraźnię działają przykłady, które nieoficjalnie podawali nam kontrolerzy z NFZ. Gdyby receptę rzeczywiście wykupił pacjent, musiałby zapłacić za nią tylko tę kwotę, której nie refunduje fundusz, a ten dopłaca od 30 do nawet 100 procent. Najwięcej zarobić można na lekach refundowanych wydawanych na ryczałt. - Refundacja niektórych z tych leków dochodzi nawet do kilku tysięcy złotych za jeden lek. Wszystko trafia do kasy apteki, a leki mogą zostać sprzedane ponownie - mówi nasz informator z mazowieckiego NFZ.
Dzięki temu, że leki faktycznie już raz zostały sprzedane, mogą zalegać w aptekach, mogą być w nich niszczone, ale również sprzedawane w korzystnych cenach przez lekarzy. Nasi informatorzy z NFZ potwierdzają, że dostawali wcześniej informacje, że niektórzy lekarze, zachowywali leki na potrzeby swoich gabinetów. Podkreślają też, że niektóre leki są sprzedawane np. za pośrednictwem internetu.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!