2700 osób, których dane i podpisy znalazły się na liście, przyznało, że nie poparło Renaty Beger. Wpisano tam też dziesięciu zmarłych. Dane dziewięciu wyborców były wpisane ręką Renaty Beger. Dlatego prokurator domagał się dla byłej posłanki Samoobrony dwóch lat w zawieszeniu na pięć i 30 tysięcy złotych grzywny. Sąd zgodził się ze śledczymi i wymierzył jej dokładnie taką karę.

Renata Beger, mimo skazującego wyroku, zdania nie zmienia. Wciąż uważa, że jest niewinna i że to polityczna sprawa. "Jestem zbulwersowana. To niesprawiedliwy wyrok" - komentowała tuż po wyjściu z sądu. Przyznała, że chce zaskarżyć ten wyrok, ale obawia się, że nie wystarczy jej pieniędzy, by wnieść apelację.

"Odwołam się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka" - zapowiada Beger.

Była posłanka Samoobrony usłyszała wyrok skazujący po raz drugi. Pierwszy raz sąd skazał ją w czerwcu 2006 roku, ale na jaw wyszły błędy proceduralne i proces trzeba było powtórzyć. Dziś Beger dostała identyczny wyrok jak dwa lata temu.