Dziennik Gazeta Prawana logo

Beger ugotuje owsiankę

15 marca 2008, 00:39
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Renata Beger raczej nie może liczyć na udział kolegów polityków w swoim kulinarno-politycznym show, o którym wczoraj pisał DZIENNIK. "Niech pani Beger gotuje w domu, a nie w telewizji. Dzięki Bogu, że nie będzie musiała tego oglądać cała Polska. A gdybym przypadkiem to zobaczył na ekranie, wolę nie mówić, co bym zrobił" - irytuje się Wojciech Mojzesowicz, dziś poseł PiS, kiedyś w Samoobronie.

"Boją się formuły programu i mojej osobowości" - odpowiada w DZIENNIKU przyszła gwiazda pilskiej kablówki. I nie odpuszcza krytykom. "Mojzesowicz skompromitował się, choćby tym, jak potrafi bluzgać" ripostuje.

Udziału w programie nie weźmie też na pewno Danuta Hojarska, dawniej liderka Samoobrony, dziś w konkurencyjnej Partii Regionów Krzysztofa Filipka. "Jestem poważną kobietą i nie będę pokazywać, jak gotuję" - deklaruje, chociaż podkreśla, że do dziś utrzymuje z dawną partyjną koleżanką dobre stosunki. Za to Wanda Łyżwińska zachwalając jej talenty kulinarne i pamiętając o zamiłowaniu do owsa, proponuje, by Beger ugotowała na antenie owsiankę. Sama zresztą przyłączyłaby się z przyjemnością. W przeciwieństwie do innej działaczki Samoobrony, Genowefy Wiśniowskiej. "Gwiazda? Gwiazda to może być na firmamencie, a w postaci ludzkiej szybko gaśnie" - ocenia plany Beger. Jej programu nie odwiedzi, bo, jak mówi, woli pracować niż błyszczeć w telewizji. "Ona to nigdy specjalnie nie błyszczała" - odgryza się Beger.

Tomasz Nałęcz z czasów prac komisji rywinowskiej zapamiętał Beger jako osobę niezwykle pewną siebie: "Zawsze wierzyła, że może wcielić się w rolę zarówno królewny Śnieżki, Hamleta, jak i rumaka Aleksandra Macedońskiego" - wspomina. Ze względu na sentyment do pracy w Sejmie i osób, które wtedy poznał, nie odmówiłby udziału w kulinarnym show. Ale do Piły mu za daleko. "Aż tyle sympatii do pani Renaty nie mam, żeby jechać taki kawał" - mówi.

Wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego nie dziwi, że polityk na emeryturze chwyta się innych zajęć. "Leszek Moczulski, gdy odszedł z polityki, pisał ciekawe książki historyczne. A pani Beger może napisze książkę kucharską" - spekuluje polityk PO. Do programu Beger na pewno nie pójdzie, bo udział w takich show uważa za degradację polityki. "Politykę robi się głową, a nie innymi częściami ciała" - podsumowuje wicemarszałek. Beger się z nim nie zgadza: "Politykę robi się na różne sposoby, byle uczciwie" - odpowiada. Zapewnia, że do pierwszego odcinka zaprosiła już kogoś z Warszawy i kilku posłów z jej okręgu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj