Komisja Majątkowa nie wycenia gruntów ani nie weryfikuje dostarczonych jej operatów szacunkowych pod względem prawidłowości ich wykonania, bo nie ma takich
uprawnień. Jest natomiast zobowiązania do bezzwłocznego orzekania na podstawie przekazanych dokumentów. Dostarcza je strona pokrzywdzona lub uczestnik postępowania regulacyjnego. Komisja
sprawdza, czy stanowią one podstawę prawną do zwrotu utraconego mienia, ewentualnie przyznania mienia zamiennego. W tym drugim przypadku podmiot kościelny musi przedstawić wycenę konkretnego
gruntu. Nie chodzi o hipotetyczną wartość tego mienia w nieokreślonej przyszłości, ale o wartość w dniu orzekania. Komisja nie zna dokumentów w oparciu, o które burmistrz Białołęki
wyliczył wartość gruntu. Można podawać różne kwoty, gdy nie bierze się za to odpowiedzialności. To problem wyobraźni, a ta bywa nieograniczona.
W sytuacji kiedy instytucje Skarbu Państwa notorycznie odmawiają dostarczenia mienia zamiennego, strona pokrzywdzona musi sama zgromadzić dokumenty, również wycenę sporządzoną przez
licencjonowanych rzeczoznawców, wedle określonych zasad i przepisów. Dokumenty te mają charakter dowodu w sprawie. Są również honorowane przez sądy czy urzędy skarbowe. Jeśli wycena budzi
wątpliwości, można wykonać kontroperat i skierować sprawę do rozstrzygnięcia w arbitrażu działającego przy stowarzyszeniu rzeczoznawców.
Mógł tak zrobić. Jednak w tym przypadku gmina nie była uczestnikiem postępowania regulacyjnego, bo grunt nigdy do niej nie należał, lecz był własnością Skarbu Państwa. Grunt jest rolą i
tak będzie przez najbliższe kilka lat, gdyż uchwała rady uniemożliwia jego odrolnienie. Nie jest on objęty studium, a tym bardziej planem zagospodarowania, jest bez uzbrojenia w media i
rozwiązań komunikacyjnych.
Jeżeli utraconą nieruchomość posiada Skarb Państwa, to następuje zwrot tej samej nieruchomości. Jeśli jednak należy ona już do osób trzecich, nie wolno naruszać praw nabytych i zwrot nie
jest możliwy. Wówczas Skarb Państwa lub gmina władająca nieruchomością ma obowiązek dostarczyć mienie zamienne o takiej samej wartości jak mienie utracone. Przy określaniu jej wartości
obowiązuje zasada: stan nieruchomości z dnia utraty praw, ale ceny z dnia dzisiejszego. Podstawą przyznania mienia zamiennego jest więc wartość, a nie powierzchnia utraconych gruntów. Pół
hektara gruntu utraconego w mieście może mieć dzisiaj wartość kilkudziesięciu hektarów gruntu rolnego. Dopiero w przypadku, gdy nie można znaleźć odpowiedniego mienia zamiennego, komisja
orzeka wypłacenie odszkodowania.
Należy stanowczo podkreślić, że Kościołowi nie zwraca się wszystkich nieruchomości, które utracił na podstawie komunistycznych aktów prawnych. Nie ma więc tutaj mowy o reprywatyzacji.
Komisja przyznaje zwrot tylko tych nieruchomości, które zostały zagrabione niezgodnie z komunistycznym prawem. Ustawa o dobrach martwej ręki gwarantowała, że z upaństwowienia wyłączone są
nieruchomości do 50 ha, a w województwach pomorskim, wielkopolskim i śląskim do 100 ha, co miało stanowić podstawę utrzymania podmiotów kościelnych. Tymczasem konfiskowano wszystko. Komisja
zwraca tylko to mienie, którego nie wolno było zabrać Kościołowi. Analogiczne komisje zwracające majątki mają także inne Kościoły i związki wyznaniowe oraz gminy żydowskie. Także każdy
obywatel podobnie pokrzywdzony może wystąpić do sądu o zwrot mienia zabranego niezgodnie z prawem.
Nie sposób zrozumieć ustawy o stosunku państwa do Kościoła, a tym samym działania komisji bez kontekstu historycznego. Komuniści odbierali mienie kościelne w brutalny sposób. Na Śląsku w
jedną noc przejęto kilkaset domów zakonnych, szkół, internatów, szpitali, sierocińców, a ponad 700 sióstr zamknięto na dwa lata w obozach. Takich faktów było wiele i z biegiem lat
stawały się coraz bardziej wstydliwe dla rządzących, dlatego postanowiono to naprawić. Rosła świadomość drastycznej niesprawiedliwości wyrządzonej Kościołowi. Prześladowania Kościoła
to nie tylko restrykcje wobec ludzi, ale także grabież majątku, aby pozbawić podmioty kościelne możliwości kontynuowania jego religijnej, społecznej, edukacyjnej czy charytatywnej
działalności. Dlatego w 1989 r. jeszcze przed zmianą systemu zawarto z Kościołem swoistą ugodę - porozumienie, któremu nadano walor ustawy. Określono w niej procedurę zwrotu zagrabionych
dóbr. Ustawodawca, dążąc do naprawy oczywistych krzywd ze względu na ich ogromną liczbę, nie odsyłał pokrzywdzonych do sądów, narażając ich na kilkuletnie procesy, ale wprowadził
odrębny i uproszczony tryb regulacyjny, który miał się zakończyć w okresie 6 miesięcy. Termin składania wniosków z roszczeniami upłynął z końcem 1992 r. Roszczenia niezgłoszone
przepadły. Komisja Majątkowa nie jest sądem ani organem administracji, lecz działa zgodnie z prawem na podstawie szczególnej ustawy wynegocjowanej między rządem i Kościołem.
Orzekanie jest określone ustawą i zarządzeniami regulującymi tryb prac komisji. Zmiany muszą uwzględniać to prawo tak długo, jak ono istnieje. Dwuinstancyjność wymagałaby zmiany ustawy
kościelnej.
Media mówią o zaskarżeniu całej ustawy, a nie tylko przepisów o Komisji Majątkowej. Musimy mieć nadzieję, że ewentualne rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego odnosić się będą nie
tylko do Kościoła katolickiego, ale także do ustaw dotyczących gmin żydowskich i innych Kościołów.
Powodem jest obstrukcja ze strony urzędników instytucji Skarbu Państwa, a czasami także urzędników gmin, na których ciąży prawny obowiązek dostarczania nieruchomości zamiennych. Takie
zachowania obserwujemy nie tylko dzisiaj. Istniały one także za czasów kilku poprzednich rządów. Urzędnicy Agencji Nieruchomości Rolnych nie tylko odmawiają dostarczania mienia zamiennego,
lecz zdarzało się, że nawet odmawiali zwrotu zagrabionych nieruchomości historycznych. Trudno nie odnieść wrażenia, że musi istnieć chyba polityczne przyzwolenie na takie działania.
Pokrzywdzeni więc muszą sami poszukiwać nieruchomości zamiennych i przygotować na własny koszt dokumentację, aby liczyć na przyznanie mienia zamiennego. Wspomniana obstrukcja jest działaniem
na szkodę Skarbu Państwa, gdyż wartość utraconych nieruchomości z roku na rok wzrasta, co wymaga większej liczby nieruchomości zamiennych.
Do komisji wpłynęły 3063 wnioski, do rozpatrzenia pozostało jeszcze 269. Na większość wniosków w znacznej części wystarczy mienia zamiennego. Sekretariat komisji nie prowadzi statystyk, ile
hektarów gruntów zostało zwróconych wprost, a ile w formie mienia zamiennego. Regulacje opierają się bowiem na wartościach utraconego mienia, a nie na areale.
Zakończenie tych prac było przez stronę kościelną kilkakrotnie poruszane na posiedzeniach Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu. Jeśli prawo będzie przestrzegane, a wnioskodawcy otrzymają
odpowiednie mienie zmienne, to komisja potrzebuje tyle czasu, ile jest konieczne do wydania pozostałych jeszcze orzeczeń lub ugód. A to można zrobić w ciągu kilku miesięcy. Część wniosków
można zakończyć wypłaceniem niewielkich, jak na budżet państwa, odszkodowań. Ponieważ ich płatnikiem jest minister finansów, potrzebna jest zgoda strony rządowej w komisji na wydanie
takich orzeczeń. Komisja działa bowiem na zasadzie parytetu.
*ks. Mirosław Piesiur jest współprzewodniczącym Komisji Majątkowej ze strony Kościoła