Mały Szymon wyszedł z domu wczoraj około południa. Po pewnym czasie dziecka zaczęli szukać zaniepokojeni rodzice. Dwulatka jednak nigdzie nie było, dlatego zadzwonili na policję.

Jeszcze wczoraj malucha szukali policjanci, strażacy, rodzina i sąsiedzi. Dziś rano akcję wznowiono. Z powietrza Szymona szukał śmigłowiec straży granicznej. Ratownicy obawiali się, że maluch mógł wpaść do pobliskiej rzeki. W pogotowiu byli już płetwonurkowie.

Na szczęście dwulatka odnaleźli mieszkańcy wsi. Jak relacjonowali w rozmowie z TVN24, chłopiec doszedł do miejscowej żwirowni. Miał ze sobą zabawkę - kółko od samochodu, był wyziębiony. Nie wyglądał jednak na przerażonego. Wystraszył się dopiero, gdy musiał wsiąść do karetki.