– To było o siódmej rano, w niedzielę 4 stycznia. Łoś stanął na torach i wtedy od strony Grajewa nadjechał pociąg - opowiada nam o ostatnim wypadku Robert Makuła, strażnik rezerwatu i świadek wydarzenia. Motorniczy nie zdążył wyhamować rozpędzonego do prędkości 80 km na godz. pojazdu i uderzył zwierzę, które dosłownie nadziało się na zderzak lokomotywy. Tylna część ciała dostała się pod koła, więc pociąg jadąc, stopniowo je ćwiartował. Przejechał tak ponad kilometr do stacji w Osowcu. - Byliśmy na dworcu w ciągu kilku minut - kontynuuje Makuła. Pomagałem zdejmować łosia z lokomotywy. To była klempa. Nadziała się tak mocno, że nie mogliśmy sobie z tym poradzić. Musieliśmy przywiązać jej linę do głowy, drugi koniec do słupa, a potem cofnąć cały skład.

Trzy dni wcześniej na tym samym odcinku pociągi zabiły dwa łosie. Maszynista który najechał na zwierzę, zaalarmował strażników rezerwatu. Ci znaleźli ciało, ale podczas jego poszukiwania przypadkowo natrafili na jeszcze jednego padłego łosia, leżącego obok torów. Maszynista który go potrącił, musiał przejeżdżać tędy niedawno. Nie powiadomił nikogo o wypadku.

Potrącanie dzikich zwierząt przez pojazdy to notoryczny problem terenów nad Biebrzą. Dzięki trwającej od roku akcji „Jedź ŁOŚtrożnie“, prowadzonej przez pracowników Parku, udało się znacznie ograniczyć liczbę łosi zabitych na szosach. Dramatycznie wzrosła jednak liczba zwierząt, które wpadają pod koła lokomotyw.

Zarząd Parku apeluje do dyrekcji kolei, by ta ograniczyła dozwoloną prędkość pociągów w rejonie Osowca do 30 km na godz. Przy takiej prędkości zwierzę mogłoby zejść z torów, a maszynista miałby czas, by je zauważyć i w porę wyhamować. Chodzi tu o odcinek długości 4 km, na którym zdarza się najwięcej wypadków. – Realizacja naszego planu nie powinna być trudna. To mało uczęszczana trasa – uważa wicedyrektor Parku Andrzej Grygoruk. - Na odcinku między Osowcem-Twierdzą a Grajewem przejeżdża codziennie tylko 14 pociągów pasażerskich plus kilka towarowych.

Same PKP nie palą się do tego pomysłu. - Zwolnienie ruchu pociągów? To spowoduje dyskomfort i narzekanie pasażerów - odpowiada Lilia Borsuk z zarządu białostockich kolei. - Przewoźnicy wykupili już prawo do użytkowania naszej infrastruktury na 2009 rok na takich warunkach, jakie są - tłumaczy nam pani Borsuk. - Jeśli zaczniemy je zmieniać, firmy będą protestować.

Również firmy przewozowe, które indagowaliśmy w sprawie apelu władz Parku, wskazują na trudności. - To skomplikowane organizacyjnie - przekonuje nas Elżbieta Załuska, dyrektor podlaskich PKP Przewozy Regionalne. - Taka zmiana wprowadziłaby opóźnienia na trasie. Musielibyśmy zmienić rozkład jazdy, a to wymaga konsultacji z urzędem marszałkowskim województwa podlaskiego.

Innym rozwiązaniem mogłoby być otwarcie przystanku Osowiec-Twierdza dla pociągów pasażerskich. Władze Biebrzańskiego Parku Narodowego akceptują również ten pomysł, licząc na to, że nowa stacja pasażerska przyciągnie turystów na nadrzeczne szlaki piesze.

Łosie objęte są całkowitą ochroną, zaś rezerwat nad Biebrzą jest ich jedyną naturalną ostoją w Europie.