"Mamy na oku kilka takich spółdzielni. Zapewniam, że nie będzie żadnej taryfy ulgowej, choćby chodziło o najbardziej popularne w kraju osoby" - zapowiada oficer "polskiego FBI".

Według rozmówców DZIENNIKA chodzi o kilkadziesiąt osób mających status gwiazd show-biznesu. Są uzależnione od kokainy, którą od kilku miesięcy jest bardzo trudno kupić w największych polskich miastach. Nasi rozmówcy wymieniają wśród nich nazwiska znanych dziennikarzy informacyjnych, muzków popularnych zespołów, a także działaczy młodzieżówek największych polskich partii.

"Brakom na rynku postanowili zaradzić sami i zajęli się sprowadzaniem np. jednokilogramowych partii narkotyków. Zrzucają się na kupno. Następnie delegują jedną osobę najczęściej do Amsterdamu, który jest narkotykową stolicą Europy, i dzielą się sprowadzonym towarem" - wyjaśnia oficer CBŚ.

Z obserwacji policjantów wynika, że zamieszane w proceder osoby nie robią tego dla zysku. Uzyskane narkotyki wykorzystują na własne potrzeby, nie starając się na nich zarobić. "Po prostu brakuje narkotyków. Jeżeli już <koks> jest dostępny u dealerów, to jest podłej jakości. Handlarze dosypują do niego różne proszki, aby zwiększyć wagę, czyli swój zysk" - mówi nasz rozmówca.

Policjanci wraz z prokuratorami prowadzą kilka zaawansowanych śledztw dotyczących takich właśnie "spółdzielni". Według naszych rozmówców, w najbliższych miesiącach należy się spodziewać pierwszych zatrzymań. "Gromadzimy dowody. Potraktujemy zatrzymanych tak, jak to robimy wobec zwykłych przestępców. Czyli osoby zamieszane mogą się spodziewać naszych wizyt o szóstej rano" - zapewnia jeden oficerów.

Faktycznie w ostatnich sześciu miesiącach policja zadała serię celnych ciosów w narkobiznes. W stolicy niemal doszczętnie rozbita została grupa Rafała Sz. "Szkatuły", która zajmowała się organizacją hurtowego przemytu narkotyków.

W tym samym czasie CBŚ ze Szczecina udaremniło sprowadzenie ośmiu ton haszyszu. Kolejną rekordową operacją było ujęcie "biznesmena" z Holandii na gorącym uczynku sprzedaży 80 tysięcy tabletek ecstasy.

Również pozostałe jednostki policji mają przykazane walczyć z narkobiznesem. W wielu komendach powstały wydziały antynarkotykowe, które łapią drobniejszych dealerów. "W efekcie po raz pierwszy od wielu lat rośnie cena narkotyków na ulicach. Oznacza to, że jest ich mniej na rynku" - mówi oficer CBŚ.

Dotąd najgłośniejszą wpadką kokainisty było zatrzymanie Artura P., doradcy prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Policjanci udowodnili mu, że w niespełna trzy lata kupił 1,2 kilograma kokainy. Podczas śledztwa przyznał się do winy. Tajemnicą pozostaje, z kim się dzielił kupionym narkotykiem, gdyż eksperci wykluczyli, że sam mógł spożyć taką ilość używki.

Moda na kokainę przywędrowała do Polski z Ameryki. Według jednego naszych rozmówców z policji, dużą partię "koksu" podczas ostatniej wizyty w Polsce kupił gwiazdor kina akcji z Hollywood "Dowiedzieliśmy się o tym tuż po jego wyjeździe. Było zbyt późno, aby zrobić sprawę" - mówi.