Policjanci z CBŚ, wspierani przez uzbrojoną w broń długą grupę szturmową, zapukali do Roberta Poczmana w czwartek wieczorem. Gdy otworzył im drzwi, był kompletnie zaskoczony. Poddał się bez walki. "Liczymy, że tym razem na długo rozstanie się z wolnością" - mówi oficer Komendy Głównej Policji.

Ale Poczman szybko odzyskał wolność. Po po złożeniu w prokuraturze wyjaśnień został zwolniony do domu. Wkrótce potem wydał oświadczenie, w którym zapewnia, że od 30 lat jest uczciwym biznesmenem i rzetelnym pracodawcą, a nie przestępcą i nie ma się czego wstydzić.

"Pojawiające się artykuły prasowe i informacje medialne sugerujące moje związki biznesowe ze światem przestępczym są całkowicie nieprawdziwe, a postępowanie wielu dziennikarzy powielających takie insynuacje uważam za wysoce naganne. Nota bene część z tych dziennikarzy w przeszłości przepraszała mnie za te insynuacje" - oświadczył Poczman.

Niespełna 60-letni "biznesmen" w latach 90. uchodził za człowieka mogącego wszystko. "Poważnym handlarzom broni proponował np. kupno radzieckiej łodzi podwodnej z napędem atomowym. Nie miał akurat chętnego, ale wiele innych rzeczy załatwił" - mówi DZIENNIKOWI biznesmen, który dobrze zna Roberta Poczmana.

Jego najnowsze kłopoty wiążą się z naliczaniem niezwykle wysokich odsetek od pożyczki udzielonej biznesmenowi z Wielkopolski. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, P. wraz ze swoimi kompanami z świata przestępczego przygotowywał porawanie dziecka biznesmena, aby zmusić go do oddania długu.

Wraz z Poczmanem, którego media nazywały "kasjerem Pruszkowa" wpadł również 30-letni Marcin O. ps Filo, którego policja podejrzewa o udział w zorganizowanej grupie przestępczej trudniącej się napadami, uprowadzeniami, oszustwami i handlem narkotykami.

"Sprawa jest rozwojowa. Śledczy nie wykluczają, że sprawa doprowadzi do wyjaśnienia przypadków innych porwań na terenie Polski" - usłyszeliśmy w CBŚ.

Biznesmen dotąd unikał prawdziwych problemów z wymiarem sprawiedliwości. Sam przechwalał się, że pożyczał pieniądze na sfinansowanie okazałej willi Romualdowi Szeremietiewowi, byłemu wiceministrowi obrony narodowej. Doskonale znał również asystenta wiceministra Zbigniewa Farmusa.

Policjant z Centralnego Biura Śledczego z którym rozmawiał DZIENNIK potwierdził również, że do organów ścigania dotarły informacje o powiązaniach Poczmana z włoską mafijną organizacją Drangetta oraz jego kontaktach z byłymi funkcjonariuszami KGB z Ukrainy.

"Oficjalnie jest właścicielem firmy handlowej, mieszczącej się na warszawskiej Pradze, oraz górskiego hotelu <Orle Gniazdo>. Grozi mu teraz 15 lat więzienia. To jest argument, który może go przekonać do pełnej współpracy" - mówi DZIENNIKOWI prokurator zajmujący się od lat ściganiem przestępczości zorganizowanej.

Niedawno jeden z poszukiwanych międzynarodowym listem gończym finansistów Janusz Lazarowicz (podejrzewany o wydanie rozkazu ścięcia mieczem samurajskim maklera Piotra G. w maju 2004) przyznał w wywiadzie udzielonym dziennikarzom "Polityki", że z szefem mokotowskiej mafii Andrzejem H. "Korkiem" poznał go właśnie Robert P.

Robert Poczman zaprzecza jakoby miał cokolwiek wspólnego z zarzucanym mu czynami, twierdząc, że został "perfidnie pomówiony".

p

"Graf" - inny finansista mafii

Janusz G. ps. Graf - to drugi słynny mafijny "finansista", zatrzymany w grudniu 2005 roku. Od lat obracał się na styku najgroźniejszych gangów, zajmował przede wszystkim przestępstwami finansowymi. Do początków 2006 roku oprócz specjalistów od zorganizowanej przestępczości - garstki policjantów i prokuratorów - mało kto o nim słyszał, aż wybuchła tzw. afera ministerstwa finansów.

W biały dzień policjanci wyprowadzili z gmachu resortu siedmiu wysokich urzędników. Wtedy wyszło na jaw, że Graf zbudował w resorcie finansów korupcyjną siatkę - i to działającą przez 10 lat! Za ogromne łapówki pracownicy ministerstwa udzielali zwolnień podatkowych na kwoty wielu milionów złotych m.in. byłemu senatorowi Henrykowi Stokłosie.

Ludzie z siatki stworzonej przez gangstera mieli też udział w tworzeniu prawa podatkowego - i potem to wykorzystywali. Graf robił też interesy m.in. ze słynnym Grzegorzem Żemkiem, byłym dyrektorem Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego czyli twórcą tzw. afery FOZZ.

Kontakty Janusza G. były ogromne - będąc przez lata w polu zainteresowania policji udało mu się uzyskać... legalne pozwolenie na broń wydane przez Komendę Stołeczną policji.