Poszkodowani ub rodzin ofiar śmiertelnych katastrofy liczą, że dojdzie o porozumienia na drodze ugody i proces nie będzie konieczny. Wniosek o odszkodowanie od Skarbu Państwa, to konsekwencja wyroku sądu w Katowicach, który w grudniu za zawalenie się hali obarczył odpowiedzialnością finansową właśnie państwo.

Sąd okręgowy wydając wyrok oparł się na opinii biegłych z Politechniki Krakowskiej ktorzy wskazali, że hala została wadliwie zaprojektowana oraz wybudowana i mogła zawalić się w każdych warunkach pogodowych. Nawet zaraz po oddaniu do użytku, a nie tylko z powodu zalegającego na dachu śniegu i lodu.

"Sędziowie uznali, że Skarb państwa był nie tylko udziałowcem MTK w kilkunastu procentach, ale także właścicielem terenu, na którym hala stała. Państwa wydało zgodę na jej budowę" - mówi DZIENNIKOWI prezes katowickiego Stowarzyszenia "Wokanda" Marcin Marszołek, reprezentującego część ofiar katastrofy.

"Jeszcze w styczniu zamierzamy wystosować list otwarty do premiera i prezydenta, aby wreszcie godnie zakończyć sprawę katastrofy hali. Pieniądze jakich żądany nie są wzięte z sufitu ani wygórowane. Za śmierć jedynego żywiciela rodziny i ojca trójki dzieci 250 tys. zł a za potłuczenia i urazy kończyn kilkanaście tysięcy" - mówi Marszołek.

"Staram się żyć dniem dzisejszym i nie wracać do wydarzeń z 28 stycznia 2006 roku, ale za mój uszczerbek na zdrowiu powinien ktoś zapłacić. Przecież ja się specjalnie pod gruzowisko nie położyłem. Mam nadzieję, że dojdziemy do porozumienia ze Skarbem Państwa. W końcu politycy wielokrotnie zapowiadali pomoc" - mówi DZIENNIKOWI Zbigniew Karoń, który wyciągnięty z gruzów przez ponad rok po katastrofie dochodził do zdrowia.

Hala Międzynarodowych Targów Katowickich zawaliła się 28 stycznia 2006 roku kwadrans po siedemnastej. Właśnie w hali S1 trwała międzynarodowa wystawa gołębi pocztowych. Pod jej gruzami zginęło 65 osób, a 144 zostały ranne. Bezpośrednią przyczyną zawalenia się hali był zalegający na jej dachu śnieg i lód, który z powodu oszczędności decyzją zarządu MTK nie był odgarniany przez wiele dni.

Proces winnych tych zaniedbań ma się rozpocząć w pierwszym półroczu tego roku. Już wiadomo, że na ławie oskarżonych zasiądzie 12 osób, które, zdaniem prokuratury, ktora zamknęla śledztwo w czerwcu 2008 roku mogły przyczynić się do tego dramatu. Żadna z nich nie przyznaje się do winy.