Ciastko będzie promować stolicę
Stołeczny ratusz wpadł na kolejny zaskakujący pomysł promocyjny. To konkurs na nowe warszawskie ciastko, które w przyszłości ma się stać symbolem polskiej stolicy. Miejscy urzędnicy chyba zapomnieli, że Warszawa ma już wyraźnie z nią kojarzone słodkości. Z oczywistych względów cukiernicy chwalą pomysł, ale znawcy historii Warszawy są mu zdecydowanie przeciwni.
- W Kalifornii namawiają na Chopina i golonkę
- Warszawa będzie bić własną monetę
- Warszawy nie stać na nową linię metra?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Warszawa szczyci się już co najmniej dwoma własnymi ciastkami, które wymyślono i po raz pierwszy podano w stolicy. Najsłynniejsze warszawskie ciastko to oczywiście torcik W-Z, czyli popularna "wuzetka" przygotowana przez nieznanego cukiernika dla uczczenia otwarcia Trasy W-Z.
Torcik tak spodobał się warszawiakom, że mimo stalinowsko-bierutowskich korzeni przetrwał szczęśliwie wszystkie dziejowe burze i zmianę ustroju. Wuzetka jest dziś sprzedawana w cukierniach
w całej Polsce.
Znawcom Warszawy pomysł kreowania nowej słodkości nie przypadł do gustu. Uważają, że niepotrzebnie przekreśla się dobrą tradycję.
"Ta inicjatywa dobitnie świadczy, że stołecznym urzędnikom bardzo się nudzi i wypełniają sobie czas, mnożąc niedorzeczne i niepotrzebne akcje. Mamy <wuzetkę>, to przy niej zostańmy. Zorganizujmy jej tylko nowoczesną, międzynarodową promocję. To ciastko ma tyle lat, a wciąż chętnie się nim zajadamy" - złości się Jarosław Zieliński, varsavianista.
"Wuzetka" nie jest jednak jedyna. Najstarszym warszawskim ciastkiem jest popularna bajaderka, zwana złośliwie "przeglądem tygodnia". Wymyślił ją słynny warszawski cukiernik Jan Gajewski. Patent był prosty i genialny. Wszyscy cukiernicy od dawna sprzedawali na wagę za kilka groszy resztki pokruszonych wypieków. Jednak Gajewski wpadł na pomysł, by te resztki sklejać w całość masą czekoladową i formować z nich ogromne, słodkie kule. W tym roku warszawianka-bajaderka obchodzi okrągłe setne urodziny.
Z oczywistych względów cukiernicy stają w obronie kontrowersyjnej inicjatywy. Trudno im się jednak dziwić, bo to przecież jeden z najlepszych sposób promocji wypieków produkowanych przez ich firmy. "Czasy się zmieniają. Dynamika współczesności wymusza także na naszej profesji zmiany. Trzeba wymyślić jakąś słodkość nawiązującą do obecnego wizerunku tego miasta" - mówi Ryszard Radzikowski, cukiernik. "Pewnie zdecyduję się wziąć udział w tej rywalizacji" - dodaje.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!