Strzelanina pod Warszawą. Dwie ofiary
Tragicznie zakończyła się kłótnia o rodzinny majątek w podwarszawskim Celestynowie. 77-letni mężczyzna zaczął strzelać. Zabił żonę i syna. Ranił dwie osoby - szwagra i sędzię. Dom, w którym rozegrała się tragedia, stanął w ogniu. Sprawca przeżył. Jest w szpitalu.
- Strzelanina przed zakładem karnym w Chełmie
- Dwie ofiary strzelaniny w Bonn
- Chcieli odwołać prezesa... kałasznikowem
- Bandyci postrzelili znanego koszykarza
- Krwawa masakra w największej bazie USA
- Strzały w stolicy. To porachunki gangsterów
- Strzelanina pod supermarketem w stolicy
- Warszawa nie istnieje w świecie finansów
- Strzelanina w centrum Katowic. Dwoje rannych
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Z naszych informacji wynika, że w domu tym trwała zamiejscowa rozprawa sądowa ze względu na zły stan zdrowia jednej z uczestniczących
w niej osób" - powiedział telewizji TVN24 Marcin Szyndler, rzecznik Komendy Stołecznej Policji.
Rozprawę prowadziła sędzia z Otwocka. Najprawdopodobniej jednak wybuchła trudna do opanowania kłótnia. 77-latek, który trudnił się kłusownictwem, sięgnął po broń. Jego żona i
syn nie mieli szans. Po wszystkim zabójca podpalił budynek. Miał przygotowaną benzynę. Straż dogasza teraz pogorzelisko.
Co ze sprawcą? Jak informuje Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, śmigłowiec zabrał mężczyznę do stołecznego szpitala przy ulicy Szaserów. Według
jednych źródeł ma rany postrzałowe klatki piersiowej. Ale gazeta.pl pisze jedynie o zatruciu telnkiem węgla po podpaleniu domu. Do szpitali trafili też pozostali ranni - sędzia i szwagier
sprawcy.
Rany sędzi na szczęście nie były poważne. Jak pisze gazeta.pl, szwagier, 70-letni mężczyzna, przeszedł operację postrzelonej klatki piersiowej i przedramienia. "Trudno jeszcze rokować o stanie jego zdrowia" - mówi Piotr Dąbrowiecki ze szpitala Praskiego.
Gdy przyjechała policja, słychać było jeszcze strzały - podaje TVN24. Mundurowi nie chcieli jednak tego potwierdzić na antenie. "Dopiero, gdy pożar zostanie ugaszony i otrzymamy zgodę na wejście do budynku, będziemy mogli ustalić więcej szczegółów" - powiedział Marcin Szyndler.
p























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!