"Z naszych informacji wynika, że ze względu na zły stan zdrowia jednej z uczestniczących
w niej osób" - powiedział telewizji TVN24 Marcin Szyndler, rzecznik Komendy Stołecznej Policji.
Rozprawę prowadziła sędzia z Otwocka. Najprawdopodobniej jednak wybuchła trudna do opanowania kłótnia. . Jego żona i
syn nie mieli szans. Po wszystkim zabójca podpalił budynek. . Straż dogasza teraz pogorzelisko.
Co ze sprawcą? Jak informuje Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, śmigłowiec zabrał do stołecznego szpitala przy ulicy Szaserów. Według
jednych źródeł ma rany postrzałowe klatki piersiowej. Ale gazeta.pl pisze jedynie o zatruciu telnkiem węgla po podpaleniu domu. Do szpitali trafili też pozostali ranni - sędzia i szwagier
sprawcy.
Rany sędzi na szczęście nie były poważne. Jak pisze gazeta.pl, szwagier, 70-letni mężczyzna, przeszedł operację . "Trudno jeszcze rokować o stanie jego zdrowia" - mówi Piotr Dąbrowiecki ze szpitala Praskiego.
Gdy przyjechała policja, - podaje TVN24. Mundurowi nie chcieli jednak tego potwierdzić na antenie. "Dopiero, gdy pożar zostanie ugaszony i , będziemy mogli ustalić więcej szczegółów" - powiedział Marcin Szyndler.
p