Nocna strzelanina miała miejsce podczas akcji wymierzonej w złodziei aut w Katowicach. policjanci obserwowali grupe, która próbowała ukraść fiata uno. Nie mogli jednak odpalić samochodu, więc wsiedli do cinquecento - jak się później okazało też skradzionego - i odjechali.

Policjanci próbowali ich zatrzymać. "Kierowca fiata na widok funkcjonariuszy przyśpieszył, nie zareagował na żadne sygnały wzywające go do zatrzymania i próbował przejechać funkcjonariuszy, którzy oddali kilka strzałów" - mówi rzecznik katowickiej policji, Jacek Pytel.

Policjanci rozpoczęli pościg za fiatem. Do akci włączyły się również inne radiowozy. Na jednej z głównych ulic katowic policjanci ponownie próbowali zatrzymać auto. Kierowca wciąż nie reagował i chciał próbował przejechac policjantów. Wtedy po raz kolejny padły strzały.

W końcu złodziej poddał się. "Uciekający samochód zatrzymał się. Okazało się, że dwie osoby jadące skradzionym fiatem - mężczyzna i kobieta - są ranne, trafiły do szpitali. Dwie kolejne osoby z fiata, także mężczyznę i kobietę, przewieziono do policyjnego aresztu" - mówi Pytel.

Przebywających w szpitalu rannych złodziei pilnuje policja. Zatrzymani mężczyźni wkrótce zostaną przesłuchani i najprawdopodobniej usłyszą zarzuty kradzieży auta oraz napaści na policjantów, których usiłowali przejechać. Prawo zezwala na zakwalifikowanie próby przejechania człowieka jako usiłowanie zabójstwa.