Dziennik Gazeta Prawana logo

Wrze na igrzyskach olimpijskich. Minister spraw zagranicznych Ukrainy grzmi o wstydzie

12 lutego 2026, 11:42
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Wrze na igrzyskach olimpijskich. Minister spraw zagranicznych Ukrainy grzmi o wstydzieon
Wrze na igrzyskach olimpijskich. Minister spraw zagranicznych Ukrainy grzmi o wstydzie/PAP/EPA
Międzynarodowy Komitet Olimpijski wykluczył z igrzysk Władysława Heraskewycza. Powodem było używanie przez ukraińskiego skeletonistę kasku z wizerunkami rodaków poległych w wojnie z Rosją. Decyzja MKOl wywołała oburzenie w Ukrainie. Tamtejszy minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha grzmi o wstydzie.

Heraskewycz dostał pozwolenie na czarną opaskę

W kasku z wizerunkami ponad 20 poległych na wojnie ukraińskich sportowców i trenerów Heraskewycz wziął udział w poniedziałkowym treningu. MKOl zakazał mu jednak tego, powołując się na artykuł 50. Karty Olimpijskiej, który wprowadza "zakaz wszelkiego rodzaju demonstracji lub propagandy politycznej, religijnej albo rasowej na obiektach olimpijskich i w innych miejscach". Skeletonista dostał natomiast pozwolenie na noszenie czarnej opaski.

Szefowa MKOl nie przekonała Ukraińca

Mimo to Heraskewycz nadal trenował w zakazanym kasku i zapowiedział start w nim w czwartkowych zawodach. Według niego nie narusza to żadnych przepisów MKOl. Do zmiany decyzji osobiście próbowała go w czwartek rano przekonać przewodnicząca MKOl Kirsty Coventry. Ukrainiec nie zmienił jednak zdania, na co MKOl zareagował wykluczeniem go z rywalizacji. Heraskewicz zapowiedział odwołanie do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS) w Lozannie.

Sybiha krytykuje MKOl

Stanowisko w tej sprawie zajął minister spraw zagranicznych Ukrainy. Polityk jest oburzony wykluczeniem Heraskewycza z igrzysk olimpijskich. Według niego MKOl skompromitował się tą decyzją.

MKOl wykluczył nie ukraińskiego sportowca, ale swoją reputację. Przyszłe pokolenia będą wspominać to jako chwilę wstydu. Chciał po prostu upamiętnić swoich kolegów-sportowców poległych na wojnie. Nie ma w tym nic złego, ani pod względem etycznym, ani prawnym - napisał Sybiha na platformie X.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj