Polacy utknęli na Bliskim Wschodzie
W związku z atakami wojsk Izraela i USA na Iran na Bliskim Wschodzie zrobiło się bardzo niebezpiecznie. Większość państw w tym rejonie zamknęła przestrzeń powietrzną nad swoimi terytoriami. Samoloty zostały uziemione, a ruch powietrzny praktycznie zamarł.
Wobec tego tysiące ludzi znalazły się w poważnych tarapatach. Ich loty zostały odwołane i w ten sposób nie mogą wrócić do swoich domów. W takiej sytuacji znalazło się wielu Polaków, którzy utknęli m.in. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich czy Katarze.
Premier Tusk wysłał wniosek do prezydenta Nawrockiego
Teraz z pomocą ma im przyjść polskie państwo. Podjąłem decyzję o wykorzystaniu samolotów będących w dyspozycji Sił Zbrojnych do wsparcia ewakuacji Polaków z Bliskiego Wschodu. Odpowiedni wniosek w tej sprawie trafił już do prezydenta - napisał w mediach społecznościowych premier Tusk.
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów informuje:
Premier Donald Tusk uczestniczył w spotkaniu zespołu koordynacyjnego w sprawie sytuacji na Bliskim Wschodzie. "Zespół prowadzi akcję pomocy wszystkim Polakom, którzy z powodu wojny utknęli w różnych miejscach regionu" – powiedział Prezes Rady Ministrów. Sytuacja na miejscu jest bardzo trudna, ale rząd zdecydował o wysłaniu do Omanu transportu lotniczego, aby udzielić wsparcia osobom wymagającym opieki ze względu na stan zdrowia. W miarę możliwości, przetransportowane zostaną także osoby zdrowe, które będą potrzebować pomocy. Kolejne samoloty są gotowe do użycia, ale warunki związane z wojną na Bliskim Wschodzie są dynamiczne i niezależne od polskich władz. W pełnej gotowości do pomocy Polakom pozostaje wojsko oraz Polskie Linie Lotnicze LOT.
Izrael i USA atakują Iran
Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały w sobotę Iran, zabijając najwyższego przywódcę ajatollaha Alego Chameneia i innych wysokich rangą przedstawicieli władz. Teheran w odwecie przystąpił do ataków m.in. na bazy amerykańskie w regionie. Z powodu działań wojennych w regionie ruch lotniczy nad kilkoma krajami został zawieszony, co utrudnia organizację powrotów Polaków z krajów Bliskiego Wschodu.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.