Chwalińska, by dotrzeć do finału French Open musiała wcześniej wygrać aż dziewięć pojedynków. Na jej drodze w ćwierćfinale i półfinale stały rosyjskie tenisistki. Polka w obu pojedynkach nie była faworytką. To jednak dla Polki nie miało żadnego znaczenia. 24-latka z Dąbrowy Górniczej przystąpiła do tych pojedynków bez kompleksów.
Chwalińska najpierw pokonała rozstawioną z numerem 22. Annę Kalinską 7:6 (7-3), 6:3. Następnie w meczu o finał zmierzyła się z Dianą Sznajder i znów reprezentantka Rosji musiała uznać wyższość naszej tenisistki. Zwycięstwo 7:6 (7-4), 6:4 dało Chwalińskiej przepustkę do finału, w którym jej przeciwniczką będzie kolejna rodaczka Putina - Mirra Andriejewa.
Sznajder i Andriejewa odznaczone przez Putina
Zarówno Sznajder jak i Andriejewa po wybuchu wojny w Ukrainie nie potępiły swojej ojczyzny za agresję na sąsiada. Wręcz odwrotnie. Obie tenisistki nie mają problemu z przyjmowaniem odznaczeń od Putina.
W 2024 roku Andriejewa i Sznaider za zdobycie srebrnych medali olimpijskich w grze podwójnej dostały od przywódcy Rosji ordery "Za zasługi dla Ojczyzny I stopnia". To jedno z najważniejszych odznaczeń państwowych w Rosji.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.