Dziennik Gazeta Prawana logo

"Tego lądowania nie powinno być"

24 kwietnia 2010, 21:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Przyczyny leżą w Warszawie - tak dyskusję wokół prób wyjaśnienia katastrofy pod Smoleńskiem podsumował w TVN24 płk Piotr Łukaszewicz, były szef oddziału szkolenia Dowództwa Sił Powietrznych. Jego zdaniem, pilot tupolewa zrobił więcej niż do niego należało, a lądowania w Smoleńsku "nie powinno być".

Płk Łukaszewicz wskazał trzy instytucje, odpowiedzialne za planowanie i organizowanie uroczystości w Katyniu: Kancelaria Prezydenta, Biuro Ochrony Rządu i Siły Powietrzne. Przy czym - jak podkreślił - Siły Powietrzne miały tylko zapewnić przelot.

Główny zarzut wobec tych instytucji to brak współpracy, koordynacji, a w konsekwencji brak "alternatywnych dróg dowiezienia delegacji". Zdaniem Łukaszewicza, pilot prezydenckiego samolotu mógł zdecydować się albo na próbę lądowania, albo na inne rozwiązanie: wybranie alternatywnego miejsca do lądowania, opóźnienie lądowania, odczekanie w powietrzu, decyzję o powrocie. Zdaniem pułkownika, w sytuacji, jaka panowała w Smoleńsku, każde z tych rozwiązań było uprawnione.

Każde - poza lądowaniem. "Pilot zrobił więcej niż do niego należało, mając świadomość wagi, podjął się zadania, które było nie do wykonania w tych warunkach. Tego lądowania nie powinno być" - stwierdził.

Tymczasem - zdaniem płka Łukaszewicza - pilot powinien mieć jasne instrukcje, które pozwolą mu działać mimo presji. "Pilot zamiast podjąć decyzję, biorąc pod uwagę pogodę i wyposażenie, bierze na siebie odpowiedzialność. W wyniku tej presji, ale nie musiała być ona wypowiedziana, doprowadzamy do sytuacji, że gdyby została podjęta decyzja negatywna, rezultatem byłby brak delegacji" - mówił pułkownik.

Ale konieczność takich regulacji to nie wszystko. Płk Łukaszewicz zwrócił także uwagę na istniejącą już funkcję tzw. "dysponenta". "To umocowany przedstawiciel najważniejszego pasażera na pokładzie. Osoba ta powinna przyjąć informację, co się dzieje, czy są alternatywe możliwości" - tłumaczył.

Osoba powinna stosować trzy zasady. Po pierwsze, "każdy samolot musi wrócić tam skąd wyleciał". Po drugie, "lądowanie jest wtedy bezpieczne , gdy pasażerowie o własnych siłach mogą odejść od samolotu". I po trzecie, "samolot to pan samolot, trzeba podchodzić z szacunkiem, bo Cię zabije".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj