Szef MON zorganizował w czwartek konferencję prasową w Forcie w Pomiechówku. Ten należący obecnie do Agencji Mienia Wojskowego obiekt, podczas II Wojny Światowej był zaimprowizowanym obozem, w którym Niemcy więzili i mordowali Polaków.

Błaszczak podkreślił, że jest to "miejsce kaźni Polaków przez okupanta niemieckiego". - To miejsce jest szczególne, bo dopiero teraz odkrywana jest skala zbrodni dokonywanych przez Niemców na Polakach tu w Pomiechówku - podkreślił. Jak wyjaśnił, z tego powodu podjął decyzję, by Fort, dotychczas użytkowany przez wojsko, stał się miejscem pamięci.

- 76 lat temu, 31 maja 1943 roku w tym miejscu dokonano egzekucji. Niemcy zamordowali 48 żołnierzy AK, zamordowali także posła na Sejm RP Juliana Łabędę. To są tylko niektóre z ofiar, które zginęły w tym miejscu. Z północnego Mazowsza byli masowo zwożeni ludzie, często elity miasteczek i wsi, i tu byli mordowani - uzasadniał swoja decyzję. Przypomniał, że w okresie PRL-u upamiętnienie ofiar w tym miejscu było niemożliwe. - Teraz jest najwyższy czas, żeby oddać hołd tym, którzy zostali tu pomordowani - mówił.

Szef MON podziękował społecznikom i lokalnym samorządowcom, którzy zaangażowali się w pracę upamiętnienia kaźni w Forcie w Pomiechówku. Poinformował też, że powołał zespół ekspertów, który również ma się tym zająć. W zespole pracować będą eksperci z Wojskowego Biura Historycznego, Centralnej Biblioteki Wojskowej i z Muzeum Wojska Polskiego.

Na czele tego zespołu stanął dr Piotr Oleński z fundacji Fort III Pomiechówek, ekspert Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego, który "zajmował się zachowaniem pamięci o ofiarach kaźni w Pomiechówku". - Chciałbym, żeby to miejsce było poświęcone tym wszystkim, którzy zostali zamordowani tu w czasie II Wojny Światowej - powiedział Oleński.

Błaszczak zaapelował do mieszkańców północnego Mazowsza, żeby przekazywali ekspertom wspomnienia i pamiątki o ofiarach kaźni. - Im więcej relacji, im więcej pamiątek, tym upamiętnienie ofiar II Wojny Światowej, okupanta niemieckiego, będzie pełniejsze - podkreślił.

Dr Piotr Oleński ocenił, że Fort w Pomiechówku jako miejsce kaźni Polaków nie funkcjonuje w pamięci mieszkańców Mazowsza. - Przywrócimy tę pamięć, bo rodziny ofiar są rozsiane po całym świecie - podkreślił. Zapewnił, że ma już udokumentowane 1600 ofiar, a może ich być nawet kilkanaście tysięcy. - Cieszę się, że minister powołał zespół, a jego prace ruszą. Jesteśmy już blisko celu - powiedział.

Ministrowi Błaszczakowi towarzyszył Stanisław Łoniewski, który jako nastolatek był więziony przez Niemców w Forcie w Pomiechówku. Błaszczak podziękował mu za to, że swoją osobą daje świadectwo o tym miejscu. Podczas rozmowy z Łoniewskim Błaszczak przyznał, że w Forcie w Pomiechówku zginął jego wuj.

Jak informuje na swoich stronach internetowych Fundacja Fort III Pomiechówek, obiekt, który ma być miejscem pamięci, to jeden z fortów Twierdzy Modlin, wzniesiony w ramach budowy pierwszego pierścienia fortów w latach osiemdziesiątych XIX wieku. W trakcie kampanii wrześniowej 1939 r. Fort znajdował się na linii natarcia wojsk niemieckich. Był broniony przez 21 dni, aż do kapitulacji Twierdzy Modlin i nie został zdobyty - poddał się 29 września 1939 r.

W latach 1941–1945 pełnił funkcję obozu dla przesiedleńców (do czerwca 1941 r.), miejsca przetrzymywania Żydów (lipiec – sierpień 1941), więzienia karno–śledczego gestapo (1942-1945). W latach 1941-1945 istniało tu więzienie karno-śledcze gestapo.

Ten zabytkowy obiekt był wojskowym składem amunicji do 2006 r. Od jesieni 2018 r. teren Fortu jest miejscem badań Instytutu Pamięci Narodowej.