Dziennik Gazeta Prawana logo

Szarpanie się z polskością. "Kiedy usłyszałem o prezydenckim samolocie, przeszedł mnie dreszcz"

10 kwietnia 2020, 08:29
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej
<p>pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej</p>/Shutterstock
Nie polityka historyczna, lecz polityka pamięci. Historia jako nauka powinna być możliwie jak najodleglejsza od polityki.

Robert Kostro historyk, publicysta, dyrektor Muzeum Historii Polski w Warszawie, przewodniczący Komitetu Doradczego Europejskiej Sieci Pamięć i Solidarność. W latach 80. związany z opozycyjnym Ruchem Młodej Polski. W 1997 r. powołany na stanowisko dyrektora Departamentu Spraw Zagranicznych w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Następnie szef gabinetu politycznego ministra kultury Kazimierza Michała Ujazdowskiego. Były wicedyrektor Instytutu Adama Mickiewicza

Pamięta pan tamten poranek?

10 kwietnia 2010 r.? Byłem na zakupach, kiedy usłyszałem, że coś się stało z prezydenckim samolotem. Nie wiedziałem co, ale przeszedł mnie dreszcz. Po chwili przypomniałem sobie, że Lena Cichocka, z którą się przyjaźnię, pracuje w Kancelarii Prezydenta. Zadzwoniłem, odebrała, bo nie było jej na pokładzie tupolewa. Ale powiedziała, że do Smoleńska leciał Tomek Merta, jeden z moich najbliższych przyjaciół. Wśród osób, które tego dnia zginęły, było więcej moich dobrych znajomych – "Aram” Rybicki, Andrzej Przewoźnik, Ola Natalli-Świat, Władek Stasiak.

Jak zapamiętał pan Tomasza Mertę?

Kilka razy zamieniliśmy się zawodowymi rolami. Byłem redaktorem "Kwartalnika Konserwatywnego”, a kiedy zacząłem pracę w rządzie Jerzego Buzka, Tomek przejął odpowiedzialność za ten projekt. Podobnie jak redakcję zbioru tekstów "Pamięć i odpowiedzialność”, kiedy wyjeżdżałem na dwa lata do Brukseli. Zresztą wiąże się z tym zabawna historia: zostawiłem mu artykuły w porządku alfabetycznym i tak przesłał je do wydawnictwa, bo funkcjonował czasami w pewnego rodzaju roztargnieniu. Ale był jednocześnie niezwykle sprawnym urzędnikiem i wybitnym intelektualistą. Lubiłem jego dowcip – cięty, sarkastyczny, ale zawsze na wysokim poziomie. O pomyśle budowy Muzeum Historii Polski rozmawialiśmy we trzech: z Tomkiem i Kazimierzem Michałem Ujazdowskim.

Wystawa stała w Muzeum Historii Polski, której otwarcie zapowiada pan na 2021 r., zakończy się na Smoleńsku?

Na końcu będzie sala z multimediami, w której zostaną pokazane różne wydarzenia organizujące po 1989 r. naszą zbiorową wyobraźnię. Katastrofa smoleńska ma tu ważne miejsce, ale też śmierć Jana Pawła II, wejście do NATO i Unii Europejskiej, literacki Nobel dla Szymborskiej i Tokarczuk czy sukcesy Adama Małysza. A na końcu zapewne epidemia koronawirusa, a może też opowieść o sukcesach piłkarzy, jeśli wygramy mistrzostwa Europy.

CZYTAJ WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU DGP>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj