Dziennik Gazeta Prawana logo

Naczelnik z powołania. Kwalifikacje na wodza narodu miał tylko Józef Piłsudski

26 października 2018, 07:19
Ten tekst przeczytasz w 15 minut
Józef Piłsudski ze sztabem w Kielcach, rok 1914
Józef Piłsudski ze sztabem w Kielcach, rok 1914/Wikimedia Commons
Wśród przywódców, którzy z początkiem nowego stulecia zaczęli prowadzić Polaków w stronę niepodległości, obrodziło w jednostki wybitne. Jednak kwalifikacje na wodza narodu miał tylko Józef Piłsudski.

– donosił czytelnikom „Kurier Polski” 11 listopada 1918 r.– dodawano.

Entuzjazm, jaki zapanował wśród mieszkańców stolicy, którzy wyszli na ulice, by powitać Komendanta, potwierdzał powszechność tego oczekiwania.– zapisał w pamiętniku 14 listopada 1918 r. endecki działacz Jan Zamorski. Ale nawet niecierpiący Piłsudskiego narodowcy podporządkowali się jego władzy, choć byli najlepiej zorganizowanym i najliczniejszym ugrupowaniem politycznym. – tłumaczył Roman Dmowski w liście do Zygmunta Wasilewskiego.

Kiedy zaczynała się niepodległość, Polacy jak nigdy wcześniej byli zjednoczeni wokół jednej osoby, choć wielu darzyło Piłsudskiego nieufnością lub niechęcią. Jednak po raz pierwszy od ponad stu lat zgodnie uważali, że tylko on może być ich wodzem.

Ideał ze szlacheckich snów

Nie doszłoby do zgodnego przekazania władzy Piłsudskiemu, gdyby nie to, że Polacy wyczekiwali takiego lidera od pokoleń.

Jeszcze w czasach świetności Rzeczypospolitej zakorzeniła się w wyobraźni szlacheckich mas opowieść o rzymskim wodzu Lucjuszu Kwintusie Cyncynacie, wiodącym spokojny żywot ascecie i zbawcy ojczyzny. Według opisu Tytusa Liwiusza w „Dziejach Rzymu od założenia miasta” Cyncynat był dwukrotnie proszony przez lud i Senat o przyjęcie funkcji dyktatora, bo tylko w nim widziano wodza zdolnego ocalić republikę przed upadkiem. Po pokonaniu wrogów Lucjusz Kwintus zrzekał się władzy, po czym wracał do wiejskiego domku. Ta uwielbiana przez sarmatów legenda wytworzyła w nas ideał przywódcy na czas wojny. Rzeczą paradoksalną było, że w kraju, w którym kwitła anarchia, powszechnie uważano, iż w momencie zagrożenia władzę musi dzierżyć dyktator.

Gdy więc zaczynała się insurekcja kościuszkowska, było rzeczą oczywistą, że pokieruje nią naczelnik państwa Tadeusz Kościuszko. W 1830 r. zbuntowani mieszkańcy Warszawy wierzyli, że nowym Cyncynatem będzie gen. Józef Chłopicki. Gdy zawiódł i tak czekano na nowego dyktatora. „Wskrzesiciela narodu” – pisał Adam Mickiewicz w „Dziadach”. Przez długie lata emigracyjna lewica wierzyła, że zostanie nim Ludwik Mierosławski, lecz i on zupełnie nie spełnił pokładanych w nim nadziei.

Te oczekiwania na nowo odżyły podczas I wojny światowej. Ale wybijający się na scenie politycznej polscy przywódcy nie posiadali kwalifikacji na Cyncynata. Poza jednym wywrotowcem.

Politycy i wojownik

Pod koniec XIX w., po pokoleniach powstańców, rząd dusz w narodzie dzierżyli coraz mocniej zwolennicy pracy u podstaw i współpracy z zaborcami. Krakowskim stańczykom taktyka ta dała miejsca w austriackim parlamencie, ministerialne teki i nawet okazjonalnie funkcje premiera. O ich politycznym liderze Agenorze Gołuchowskim Stanisław Cat-Mackiewicz pisał, że był „mężem stanu, któremu Polska więcej zawdzięczała aniżeli wodzom obu powstań w XIX w. razem wziętych”.

Pójście na współpracę z cesarzem Franciszkiem Józefem przyniosło autonomię Galicji, gdzie kwitła polska kultura i kształciły się państwowe kadry. Swobodnie mogły też tu działać partie polityczne. Ale autonomia nie zaspokajała ambicji Polaków. Politycy współpracujący z zaborcą przestawali budzić szacunek, gdy czasy stały się mniej spokojne, a nadzieje na niepodległość rosły. Wówczas wiatr historii zaczął dąć w żagle tych, którzy nie ukrywali, że marzy im się odrodzona Rzeczpospolita.

Jednak i oni nie wierzyli, że da się ją odbudować, wygrywając powstanie. Walkę zbrojną uważali za zbiorowe samobójstwo i upatrywali nadziei na przyszłość także w pracy u podstaw. – twierdził w „Myślach nowoczesnego Polaka” w 1903 r. Roman Dmowski. – prognozował. Dla przywódcy endecji kluczem do niepodległości stał się nowoczesny nacjonalizm, którego nosicielem był budujący oddolnie struktury ruch narodowy. W mniejszej skali podobną drogą kroczyli Wincenty Witos oraz Ignacy Daszyński. Obaj działali na rzecz oddolnie budujących się wspólnot politycznych: ruchu ludowego oraz socjalistycznego. Łącząc pracę organizacyjną z ideową.

Pojawienie się partii grupujących narodowców, ludowców i socjalistów było nadążaniem za europejskimi trendami oddającymi w polityce to, jak zmieniały się społeczeństwa. Do tego świata Józef Piłsudski zupełnie nie pasował. Teorie polityczne, ideologie czy hierarchia w niczym go nie krępowały ani specjalnie frapowały – liczył się wyznaczony cel, a była nim niepodległość. Wszystko inne, nawet ludzie, którzy mu służyli, stanowiło jedynie narzędzia do jego osiągnięcia. – zanotował Cat-Mackiewicz.

Stworzony do walki

– pisał Piłsudski do Feliksa Perla we wrześniu 1903 r. Te emocjonalne wynurzenia traktował jako testament, gdyby zginął podczas próby obrabowania pociągu pocztowego na stacji kolejowej pod Bezdanami. – podkreślał.

Ten list obrazował myśli i uczucia pchające Piłsudskiego do działania. Tak jak nigdy nie potrafił podporządkować się jakiemukolwiek zwierzchnikowi, tak sam bez problemu podporządkowywał sobie innych. Był urodzonym przywódcą, za którym inni chcieli z własnej woli podążać. – pisał do Perla. Ale świadomość, że jego rozkazy przyniosły śmierć wielu, zbytnio mu nie ciążyła.– dodawał. Od ofiar ważniejsze było zwycięstwo – odzyskanie państwa.

Szukający klucza do osobowości Piłsudskiego bystry obserwator Stanisław Cat-Mackiewicz twierdził, iż do działania, poza władczym charakterem, pchały go też emocje mające swoje źródło w przeszłości. Syn powstańca styczniowego żył tym zrywem, jakby sam brał w nim udział. – opisywał w broszurze „Jak stałem się socjalistą?” Józef Piłsudski. – pisał Mackiewicz.

Piłsudski powstanie styczniowe czcił, a listopadowego nie cierpiał. Wedle relacji osób z jego otoczenia studiując przebieg dawnych wojen i dokształcając się z dziedziny taktyki militarnej, nie mógł znieść faktu, iż mając tak znakomitą armię, Polacy ponieśli wówczas sromotną klęskę. – zauważał Cat-Mackiewicz.

Nie dodając, że wszystko wskazywało na to, iż Piłsudski wierzył, że sam jest w stanie dokonać cudu jeszcze większego. A nic lepiej nie prowadzi do celu od przemożnej chęci działania połączonej z irracjonalną wiarą w przyszły sukces. Acz by go osiągnąć, potrzebne są jeszcze odpowiednie umiejętności.

Talent do bycia legendą

– podsumowywał Cat-Mackiewicz swe wieloletnie obserwacje i studia poświęcone Marszałkowi, sam także ulegając jego czarowi.

Osobowość i urok sprawiały, że Piłsudski błyskawicznie stawał się postacią legendarną. Także dla tych, którzy o nim tylko słyszeli. Jeszcze nim ukończył czterdziestkę, stał się bohaterem polskich rewolucjonistów związanych z ruchem socjalistycznym. Pamiętano, że w ciągu kilku lat zdążył rozwinąć druk i kolportaż partyjnego pisma „Robotnik”. Kiedy zaś w 1904 r. zaczęła się w Rosji rewolucja, towarzysz „Wiktor”, po tym jak został szefem Organizacji Bojowej PPS, stał się najbardziej poszukiwanym wywrotowcem w imperium. Dowodzeni przez niego bojowcy przeprowadzili ok. 600 zamachów na carskich urzędników, policjantów i żołnierzy. Dokładając do tego ponad 500 napadów na banki, pociągi i urzędy. Łączenie terroryzmu politycznego z rabowaniem pieniędzy stale zarzucał Piłsudskiemu jego największy oponent Roman Dmowski. – tłumaczył się Piłsudski w liście do Perla. Rabowanie pieniędzy w oczach mieszczan czy inteligencji nie uchodziło za powód do chwały. Mimo to do Piłsudskiego nigdy nie przylgnęła na trwałe łatka bandyty. Żył skromnie, do dóbr materialnych nie przykładał wagi, a zdobyte pieniądze szły na działalność rewolucyjną.

Widowiskowe czyny zaprocentowały uwielbieniem ze strony lewicowców. Choć Piłsudski nie ukrywał dystansu wobec socjalistycznej ideologii. – przyznawał już w 1903 r. na łamach lwowskiego pisma „Promień”.

Kilkanaście lat później jasne stało się, że z PPS miał po prostu po drodze, bo ta partia – w przeciwieństwie od endecji czy ludowców – była gotowa do walki z caratem. Inna sprawa, że pod wpływem „Wiktora” Polska Partia Socjalistyczna stała się organizacją zrzeszającą patriotów. Mocno się różniąc w podejściu do narodowego państwa od zachodniej czy nawet rosyjskiej lewicy. Jednak nawet porzucenie przez Piłsudskiego socjalizmu dla „przystanku niepodległość” nie zniszczyło jego legendy w PPS. Co więcej, bardzo szybko zaraziło się nią całe polskie społeczeństwo.

Jedyny niezłomny

Nikt nie odmawiał Romanowi Dmowskiemu, Wincentemu Witosowi, Ignacemu Daszyńskiemu czy Ignacemu Paderewskiemu politycznych talentów. Ale żadna z tych postaci nie mogła równać się z Komendantem.

To, że potrafił być elastyczny, udowodnił, szukając współpracy z wywiadami japońskim i austriackim. Za każdym razem oferując mało, potrafił wiele zyskać: najpierw broń i pieniądze na działalność Organizacji Bojowej PPS, a potem, dzięki opiece austriackiego Biura Ewidencyjnego (oficjalna nazwa wywiadu wojskowego), mógł tworzyć w Galicji paramilitarne organizacje kształcące kadrę dla przyszłej polskiej armii.

Długi czas to, co osiągał, prezentowało się mizernie. Przecież Pierwsza Kompania Kadrowa, przekraczając 6 sierpnia 1914 r. granicę zaboru rosyjskiego, liczyła ledwie 144 żołnierzy. Pierwotny plan Piłsudskiego, że uda mu się wzniecić powstanie w Kongresówce, nie wypalił. Rok później tak podsumował tę porażkę: „Szabla nasza była mała, że nie była godna wielkiego, dwudziestomilionowego narodu – nie nasza w tym wina. Nie stał za nami naród, nie bojący się spojrzeć olbrzymim wypadkom w oczy”.

Przerzucenie odpowiedzialności na naród było wygodnym wybiegiem, lecz Piłsudski potrafił się uczyć na błędach. Dzięki zgodzie Państw Centralnych udało się stworzyć zaczątek polskiej armii w postaci trzech brygad. Bitwy, w których wzięły udział, m.in. pod Łowczówkiem, Rokitną czy Kostiuchnówką, budowały wśród Polaków poczucie wiary we własne siły. Efekty współpracy z Niemcami i Austriakami nie sprawiły jednak, by Piłsudski czuł się lojalny wobec zaborców. Wszystkie swoje działania podporządkował zasadzie: dawać jak najmniej i brać jak najwięcej.

Kiedy Państwa Centralne zapowiedziały 5 listopada 1916 r. utworzenie Królestwa Polskiego, rządzonego przez Tymczasową Radę Stanu, zgodził się objąć w niej stanowisko szefa departamentu wojskowego. Znamienne, że gdy Rosję ogarnęła rewolucja, a Stany Zjednoczone wypowiedziały wojnę Niemcom, na spotkaniu dla oficerów Legionów zwołanym 2 lipca 1917 r. oznajmił: „W interesie Niemców leży przede wszystkim pobicie Aliantów, naszym – by Alianci pobili Niemców”. Po czym dodał: „Właściwie Niemcy tę wojnę już przegrały”.

Tydzień później Berlin ogłosił tworzenie Polnische Wehrmacht. Niemcy zażądali od legionistów złożenia przysięgi wierności cesarzowi Wilhelmowi II. Takiej okazji do opuszczenia obozu Państw Centralnych Piłsudski nie zamierzał przepuścić. Demonstracyjnie zaprotestował i wezwał podwładnych do odmowy złożenia ślubowania. Kryzys przyniósł bunt legionistów z Pierwszej i Trzeciej Brygady, których osadzono w obozach internowania, a Komendant trafił do twierdzy w Magdeburgu. Efektowne zerwanie z dotychczasowym sojusznikiem okazało się nie tylko mistrzowskim pociągnięciem pozwalającym przejść na stronę zachodnich aliantów. Stanowiło dopełnienie budowanego przez lata mitu niezłomnego wodza i patrioty.

W oczach Polaków mniejszy lub większy autorytet swoimi działaniami zdobyli: Dmowski, Witos, Daszyński, Paderewski czy tak popularny na Śląsku Wojciech Korfanty. Ale żaden z nich nie rozbrajał carskich żandarmów. Żaden nie dowodził polskim wojskiem na froncie, wygrywając bitwy. Żaden nie mógł o sobie powiedzieć, iż otwarcie stawiał czoła rządom wszystkich trzech zaborców i został za to uwięziony.

Tymczasem trwała wojna i nikt nie miał wątpliwości, że odrodzona Polska będzie musiała walczyć o kształt granic. W świadomości społecznej, gdy przyszłość republiki była zagrożona, mógł ją ocalić tylko nowy Lucjusz Kwintus Cyncynat, a nie ideolog wizjoner, światowej sławy artysta czy propagator sprawiedliwości społecznej. Naród chciał wodza potrafiącego bić wroga. A taki był tylko jeden

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj