Dziennik Gazeta Prawana logo

Borusewicz, Wałęsa, Wyszkowski... 40 lat temu powstał Komitet Założycielski Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża

29 kwietnia 2018, 15:00
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Wystawa Wolne Związki Zawodowe w Gdańsku
Wystawa Wolne Związki Zawodowe w Gdańsku/PAP
40 lat temu, 29 kwietnia 1978 r. w Gdańsku powstał Komitet Założycielski Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, dając początek robotniczemu ruchowi, który rozpoczął strajk w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r. W WZZ Wybrzeża działali m.in. Bogdan Borusewicz, Andrzej Gwiazda, Joanna Duda-Gwiazda, Bogdan Lis, Anna Walentynowicz, Lech Wałęsa, Krzysztof Wyszkowski.

W deklaracji Komitetu Założycielskiego Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża z 29 kwietnia 1978 r., podpisanej przez Andrzeja Gwiazdę, Krzysztofa Wyszkowskiego i Antoniego Sokołowskiego, stwierdzano m.in.:

Autorzy deklaracji pisali, że „społeczeństwo musi wywalczyć sobie prawo do demokratycznego kierowania swoim państwem” i że „autentyczne związki i stowarzyszenia społeczne mogą uratować państwo, bo tylko przez demokratyzację prowadzi droga do scalenia interesów i woli obywateli z interesem i siłą państwa”.

WZZ Wybrzeża, mając wsparcie ze strony Komitetu Obrony Robotników i Ruchu Młodej Polski, zorganizowały udane manifestacje w rocznicę strajków z 1970 r. i rozpoczęły wydawanie własnego pisma - „Robotnik Wybrzeża”.

Niezależne związki zawodowe były inwigilowane przez Służbę Bezpieczeństwa, a ich członkowie wielokrotnie poddawani represjom. Jak pisze prof. Grzegorz Majchrzak "niekiedy niestety działania te przynosiły pożądany efekt. Początkowo w skład Komitetu Założycielskiego WZZ weszli: Krzysztof Wyszkowski, Andrzej Gwiazda i Antoni Sokołowski. Nazwiska tego ostatniego nie znajdzie się jednak pod ich opublikowaną w drugim obiegu deklaracją założycielską. Wynikało to z faktu, że Sokołowski uległ presji władz i odciął się od organizacji, której był współzałożycielem".

Podobne działania - próby przekupienia podjęto też wobec innych działaczy Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. Jak potem informowano w drugoobiegowym piśmie „Robotnik” w zamian za wycofanie się z Komitetu Założycielskiego WZZ zaoferowano „poszczególnym działaczom […] mieszkanie na Przymorzu [dzielnicy Gdańska – GM], paszport do Szwecji i pieniądze”.

Towarzyszyły temu pogróżki i represje (zatrzymania, przeszukania, rozmowy ostrzegawcze). I tak np. Annę Walentynowicz od listopada 1979 r. do kwietnia 1980 r. zatrzymano czterokrotnie. Podjęto również próbę jej kompromitacji – pod koniec 1979 r. przeprowadzono u niej przeszukanie pod pretekstem udziału w kradzieżach zniczy cmentarnych... Z kolei na terenie Stoczni Gdańskiej, gdzie pracowała, rozsiewano plotki o jej rzekomym alkoholizmie.

Jeszcze większą niż w Gdańsku skalę przybrały szykany na Górnym Śląsku, wobec działaczy Komitetu Założycielskiego Wolnych Związków Zawodowych w Katowicach. W efekcie dwaj jego członkowie – Tadeusz Kicki i Ignacy Pines w- ycofali się z działalności w WZZ jeszcze w lutym tego roku. Z kolei Władysława Suleckiego udało się – w wyniku nękania zarówno jego (był wielokrotnie zatrzymywany, przesłuchiwany, a nawet pobity) i jego rodziny – nakłonić w marcu 1979 r. do emigracji do Republiki Federalnej Niemiec. Podobnie udało się nakłonić do wyjazdu z kraju przed sierpniem 1980 r. jednego z członków Komitetu Założycielskiego Wolnych Związków Zawodowych Bronisława Modrzejewskiego.

Kolejny działacz WZZ w Katowicach – Bolesław Cygan - został napadnięty, wywieziony do lasu i pobity przez „nieznanych sprawców”, a Roman Kściuszek był nękany częstymi zatrzymaniami i grzywnami. Między innymi został skazany przez kolegium ds. wykroczeń na 3 miesiące aresztu za „nieprzestrzeganie przepisów porządkowych”, czyli za to, że nie rozebrał kurnika na swoim podwórku…

Osobą poddaną szczególnemu nękaniu był Kazimierz Świtoń pomysłodawca, inicjator i najważniejszy działacz Wolnych Związków Zawodowych, które zostały założone 23 lutego 1978 r. w Katowicach. Został on skazany przez kolegium ds. wykroczeń na 5 tygodni aresztu za nie przedłużenie zezwolenia na posiadanie wiatrówki, napadnięty przez funkcjonariuszy (2 umundurowanych oraz 4 po cywilnemu) i pobity po wyjściu z kościoła, a następnie skazany na rok więzienia i 12 tys. grzywny (przeciętne wynagrodzenie w tym czasie wynosiło nieco ponad 5.3 tys. złotych) za ich rzekome pobicie. Ponadto cofnięto mu koncesję na prowadzenie warsztatu naprawy sprzętu radiowo-telewizyjnego, a także odebrano prawo jazdy. Próbowano go również skompromitować w jego otoczeniu – w prasie pisano o nim, jako o hitlerowskim zbrodniarzu, mimo, że w momencie wybuchu II wojny światowej miał zaledwie 8 lat, próbowano też zrobić z niego człowieka z marginesu społecznego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj