TVN wyemitował program "Wojciech Cejrowski Boso" w piątek, 27 lutego. Cejrowski odwiedza w nim tajską świątynię. Podróżnik mówi w programie, o tym, że buddyzm to "religia bez boga, a więc w świątyni nie ma sensu się modlić, bo nie ma do kogo". Sugeruje także, że Dalajlama modli się codziennie do Lucyfera. A grupę turystów obchodzących dookoła świątynię nazywa "głupimi ludźmi".
Polscy buddyści zaatakowali Cejrowskiego po emisji tego programu m.in. na Facebooku. pisze organizator protestu przeciwko TVN z powodu programu o Buddyzmie"na Facebooku.
Na odpowiedź Cejrowskiego długo nie trzeba było czekać. Do realizacji tego odcinka byłem przygotowany w sposób wyjątkowo staranny - spodziewając się takich protestów, jak Wasz.
Scenariusz napisali mi dwaj eksperci (obaj Tajlandczycy, obaj praktykujący wyznawcy buddyzmu) - pisze Cejrowski w oświadczeniu.
Podróżnik tłumaczy, że żadne stwierdzenie wypowiedziane przeze niego do kamery (poza "głupie ludzie") nie pochodziło z jego wyobraźni.
Twierdzi też, żema kilkugodzinne nagranie wywiadu z ekspertami, w którym oni sami informują mnie, że w buddyzmie nie ma boga, że w buddyzmie czci się i oswaja demony, stosuje techniki okultystyczne, a chińskie wróżby wykłada w świątyni po to, by przyciągnąć prosty ludek.
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded
podróżnik
dotyczyło ono katolików (polska wycieczka za moimi plecami), a nie o buddystów. napisał na Facebooku Cejrowski.