Tomasz Wróblewski mówił w Trójce, że MSZ usiłowało wywierać presję na "Rzeczpospolitą", kiedy pisany był tekst o wysłaniu przez resort PIT-ów dla białoruskich opozycjonistów pocztą. - powiedział naczelny "Rz".
O tym, że rzecznik MSZ dzwonił do redakcji "Rzeczpospolitej", domagając się wstrzymania publikacji, pisał na Twitterze autor tekstu, Cezary Gmyz. - napisał dziennikarz. I dodał:
Do sprawy odniósł się również sam Marcin Bosacki. Działając w ramach swych obowiązków, po otrzymaniu pytań red. Cezarego Gmyza, próbowałem przekonać Redakcję "Rz", że jej zarzuty są nieuzasadnione, a publikacja mogłaby szkodzić interesom państwa oraz środowiskom niezależnym na Białorusi - napisał w oświadczeniu, zamieszczonym na stronie internetowej MSZ. - dodał.
Bosacki tłumaczył również, że telefonicznie informował Cezarego Gmyza, jak resort ocenia przygotowywany materiał, i że prosi o jego niepublikowanie. Miał argumentować, że może się ona stać orężem w oficjalnej propagandzie Łukaszenki. Gdy to nie przyniosło skutku, rzecznik - jak przyznał - skontaktował się z wicenaczelnym "Rz" Andrzejem Talagą, przedstawiając mu swoje argumenty i maila, którego przesłał do Gmyza.