Dziennik Gazeta Prawana logo

Opłata na media publiczne razem z rachunkiem za prąd? Spór o nową wersję abonamentu RTV

25 stycznia 2016, 07:01
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Mężczyzna przed telewizorem
Mężczyzna przed telewizorem/Shutterstock
Ruszyły prace nad powszechną opłatą audiowizualną, która ma zająć miejsce abonamentu. To ma być kolejny krok – po tak zwanej kadrowej noweli oraz dużej ustawie o mediach narodowych – w reformie publicznej radiofonii i telewizji, jaką zapowiedział PiS.

W zeszłym tygodniu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego przedstawiciele resortów finansów, cyfryzacji i energii spotkali się z przewodniczącym Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, a także członkami Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, przedstawicielami Urzędu Regulacji Energetyki oraz generalnego inspektora ochrony danych osobowych.

Temat przewodni: w jaki sposób i przez kogo ściągać nową opłatę na media publiczne. Warianty są dwa: powiązanie składki audiowizualnej z rachunkiem za prąd albo pobieranie jej w systemie opartym na podatku dochodowym i rejestrach PIT, KRUS, ZUS oraz REGON lub CIT.

Oba rozwiązania mają swoich zagorzałych przeciwników. - mówi jeden z uczestników spotkania. Ministerstwo Finansów, podobnie jak przedstawiciele organizacji dziennikarskich i resort kultury, skłaniają się ku pierwszej opcji, czyli poborowi opłat "od gniazdka", a więc wraz z rachunkiem za prąd. Jak wynika ze wstępnych założeń prac nad przepisami o składce audiowizualnej, do których dotarł DGP, autorzy rekomendują właśnie ten wariant.

Dlaczego? Po pierwsze, w zasadzie każde mieszkanie czy lokal korzysta z energii elektrycznej, stworzenie bazy płatników powinno być więc proste. Po drugie, większość osób płaci rachunki w równych odstępach czasu - najczęściej co dwa miesiące, co pozwala na stałe i regularne zasilanie funduszu mediów narodowych. Z fiskusem rozliczamy się co roku, więc takie rozłożenie opłat na raty nie byłoby możliwe. Inkasentami składki zostaliby dostawcy energii, ich kontrola nie wymagałaby armii urzędników i wielkiego wysiłku aparatu skarbowego.

Władze sprawdzałyby jedynie, czy dostawca dopisał składkę do rachunku i przelał pieniądze na fundusz mediów narodowych. Łatwo zwiększyć efektywność takiego poboru, bo motywacją dla inkasentów byłoby wyższe wynagrodzenie - w zależności od wyników. A poza tym, jak podkreślają autorzy założeń, dopisanie do rachunku za energię dodatkowej kwoty wzmacniałoby świadomość obywateli, że nie zostali obarczeni kolejnym podatkiem, ale płacą za konkretną usługę. W przypadku połączenia składki z PIT byłoby odwrotnie: większość obywateli powszechną opłatę na media odebrałaby jako kolejny podatek.

Ten wariant ma jednak i wady. Wedle założeń resortu kultury opłata audiowizualna ma być ściągana od gospodarstw domowych. Właściciele kilku mieszkań, aby uniknąć podwójnego oskładkowania, albo ci, którzy zostaną zwolnieni z obowiązku (niepełnosprawni, osoby po 75. roku życia oraz - tu nowość - małoletni), musieliby składać inkasentom stosowne oświadczenia dotyczące sytuacji osobistej i rodzinnej. A to już może łamać przepisy o ochronie danych osobowych.

- mówi jeden z uczestników spotkania.

Jan Dworak, przewodniczący KRRiT, przekonywał, że najbardziej skuteczną i ekonomicznie uzasadnioną metodą poboru składki jest wykorzystanie służb ministra finansów do prowadzenia i obsługi rejestru. Resort finansów przy ściąganiu opłaty skorzystałby ze swojej bazy PIT dopełnionej systemami PESEL oraz KRUS. - przekonuje szef KRRiT.

Ale ten wariant ma też minusy, które skrzętnie wyliczali na spotkaniu przedstawiciele resortu finansów. Po pierwsze inne są organy właściwe dla spraw obu podatków (PIT – urząd skarbowy miejsca zamieszkania podatnika, podatek rolny – organ gminy). Po drugie w niektórych gospodarstwach domowych, jak w przypadku studentów, którzy wyprowadzili się z domu, ale nadal są finansowani przez rodziców, nie ma żadnego podatnika PIT ani podatku rolnego. Bardziej skomplikowane byłoby też ustalenie, kto miałby płacić składkę w imieniu gospodarstwa domowego, a także podatku, który dotyczy konkretnej osoby.

KRRiT ma jednak na to sposób. W swoim projekcie proponuje rezygnację ze ściągania opłat od gospodarstwa domowego, bo trudno je zdefiniować. Na media powinien płacić każdy dorosły obywatel . Krzysztof Czabański, wiceminister kultury odpowiedzialny za reformę radiofonii i telewizji, przyznaje, że resort skłania się ku pierwszemu wariantowi, czyli opłacie „od gniazdka”. - mówi Czabański.

Projekt ma być gotowy za trzy, cztery miesiące. Ale nie wejdzie w życie błyskawicznie. Resort zakłada trzymiesięczne vacatio legis, by do przepisów mogły się przygotować instytucje i urzędy. W tym czasie ma też ruszyć kampania informacyjna. Opłata nie będzie zależała od tego, czy widz posiada telewizor albo radio, czy nie. Plany resortu na razie nie zakładają ograniczenia emisji reklam w TVP. Jak dotąd nie było też mowy o nakładaniu dodatkowych opłat na media publiczne na nadawców komercyjnych. 

Zapowiedzi reform obniżają wpływy z abonamentu

15 zł miesięcznie - tyle ma wynosić opłata audiowizualna, postulowana przez twórców wstępnych założeń prac nad przepisami o składce audiowizualnej. Ale autorzy dokumentu zastrzegają, że kwota może ulec zmianie. Krzysztof Czabański, wiceminister odpowiedzialny za reformę radiofonii i telewizji, mówi o 10 zł pobieranych od gospodarstwa domowego. Projekt sporządzony przez KRRiT zakłada zaś składkę na poziomie 8 zł – pobieraną nie od gospodarstwa, ale od osoby.

Bez względu na to, jaki wariant zostanie obrany, pewne jest, że TVP i Polskie Radio potrzebują pieniędzy. Przez ostatnie lata wpływy z abonamentu wzrosły - ale nie dlatego, że więcej osób zaczęło rejestrować odbiorniki i regularnie płacić, lecz w związku ze ściganiem dłużników. W tym roku nadwyżka z tego tytułu będzie znacznie mniejsza. A jak wynika z naszych informacji, zapowiedzi zmian w mediach publicznych już w 2016 r. oraz wprowadzenia opłaty audiowizualnej sprawiły, że Polacy rezygnowali z uiszczania abonamentu. - słyszymy w KRRiT. Wedle szacunków rady TVP i Polskie Radio, aby się zdekomercjalizować, potrzebują ok. 2,6 mld zł rocznie. W ostatnich latach budżet TVP utrzymuje się w granicach 1,5 mld zł.

Dzisiejszy abonament radiowo-telewizyjny wynosi 22,7 zł miesięcznie. W Polsce jest ok. 13,6 mln gospodarstw domowych, a zgodnie z danymi GUS - w 98 proc. gospodarstw ma odbiornik telewizyjny. Obowiązku rejestracji odbiorników dokonała tylko połowa zobowiązanych. Od obowiązku migają się także przedsiębiorcy. Na blisko 2 mln przedsiębiorstw opłatę abonamentową płaci tylko 12 proc.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj