Dziennik Gazeta Prawana logo

Kolejny proces "za prawdę" w Mińsku. Dziennikarce i lekarzowi grożą trzy lata więzienia

22 lutego 2021, 11:21
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Alaksandr Łukaszenka
<p>Alaksandr Łukaszenka</p>/ShutterStock
Białoruska dziennikarka Kaciaryna Barysiewicz i lekarz Arciom Sarokin mogą trafić do więzienia nawet na trzy lata za opublikowanie danych o stanie zmarłego na skutek pobicia Ramana Bandarenki. Potwierdzili, że był trzeźwy, podczas gdy coś odwrotnego twierdził Alaksandr Łukaszenka.

To już drugi proces karny związany z białoruskimi protestami, w którym oskarżony jest dziennikarz. Media niezależne nazywają go procesem "za prawdę".

W poniedziałek w Mińsku za zamkniętymi drzwiami rozpoczęła się druga rozprawa w procesie, w którym dziennikarka portalu TUT.by Kaciaryna Barysiewicz i anestezjolog Arciom Sarokin są oskarżeni o ujawnienie tajemnicy lekarskiej.

Reporterki Biełsatu skazane

W ubiegły czwartek za relację z akcji pamięci poświęconą Bandarence skazano na dwa lata więzienia młode reporterki telewizji Biełsat – Kaciarynę Andrejewą i Darię Czulcową.

Proces Barysiewicz i Sarokina utajniono w czasie pierwszej rozprawy w piątek na wniosek prokuratury, która argumentuje, że chce "chronić tajemnicę lekarską". Zgodę na ujawnienie danych na temat stanu zabitego Bandarenki wyraziła jego matka. W sądzie opowiedziała się ona za jawnością procesu.

Według oskarżenia publikacja Barysiewicz miała pociągnąć za sobą "wzrost społecznego napięcia i tworzenie atmosfery braku zaufania do organów państwowych". Dziennikarce i lekarzowi grozi do trzech lat pozbawienia wolności.

Wojna o "promile"

13 listopada ub.r. Barysiewicz opublikowała artykuł: "Lekarz szpitala pogotowia ratunkowego: We krwi Bandarenki było zero promili". Ta informacja trafiła do mediów już wcześniej, dziennikarka tylko ją potwierdziła. Jednak w tym samym czasie Komitet Śledczy twierdził, że mężczyzna był pijany. To samo powtórzył potem Alaksandr Łukaszenka.

Bandarenka zmarł w szpitalu wieczorem 12 listopada ub. r. na skutek ciężkich obrażeń. Wcześniej na jednym podwórek w Mińsku, zwanym Placem Przemian, został zaatakowany przez "nieznanych sprawców", najprawdopodobniej funkcjonariuszy w cywilu, którzy obcinali wiszące na płocie biało-czerwono-białe wstążki, będące symbolem białoruskiego protestu.

W czasie sprzeczki na podwórku jeden z mężczyzn pchnął Bandarenkę, który następnie został zabrany do białego mikrobusu. Potem miał trafić na komisariat, a kilka godzin później – do szpitala, w stanie nie do uratowania, z ciężkimi obrażeniami, w tym z pękniętą czaszką. Sarokin uczestniczył w operacji mężczyzny.

Oskarżenie twierdzi, że przez swoją publikację Barysiewicz podsycała społeczne protesty, które wybuchły w listopadzie po zakatowaniu Bandarenki. Białorusini znowu wyszli wtedy na ulicę, zszokowani zabójstwem mężczyzny. 15 listopada OMON brutalnie rozpędził akcję pamięci poświęconą Bandarence. Wtedy też zatrzymano dziennikarki Biełsatu.

"Więźniowie sumienia"

Organizacje praw człowieka uznały trzy dziennikarki i lekarza za więźniów sumienia. W sumie według centrum praw człowieka Wiasna na Białorusi jest już 251 więźniów politycznych, którzy trafili za kraty w związku z kampanią prezydencką w 2020 r. i protestami przeciwko sfałszowaniu wyborów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj