W Programie I Polskiego Radia Czabański podsumował pierwszą kadencję RMN. Jak ocenił, była ona "różna, ale generalnie korzystna dla mediów publicznych". RMN poza tym, że wybierała stabilne władze tych mediów, to również była jedną z tych instytucji, które spowodowały, że media publiczne dostały bardzo duże zasilenie finansowe. To generalnie zmieniło sytuację tych mediów, bo nie wiem, czy pan pamięta, ale przed rokiem 2016 te media były w odwrocie, zwijały się. Niektórzy mówili nawet o tym, że trzeba je zlikwidować, a przynajmniej bardzo osłabić finansowo - zwrócił uwagę.

Reklama

Według szefa RMN, kolejna różnica na korzyść to "rozszerzenie zakresu informowania i dopuszczania do tych mediów grup społecznych, wyrażania ich interesów, aspiracji, poglądów". Te poglądy w mediach publicznych wcześniej były tożsame właściwie z mediami komercyjnymi - co salon dziennikarski ustalił i było nurtem głównym w mediach komercyjnych (...), było też główną narracją w mediach publicznych. Jak pan sięgał do "Gazety Wyborczej" to te same treści pan znajdował w TVP czy w różnych radiowych dziennikach. To się zmieniło - powiedział.

"Polityka rządzi ważnymi dla odbiorców sprawami"

Na uwagę dziennikarza, że pod adresem mediów publicznych padają oskarżenia, że reprezentują tylko stronę rządową, Czabański odparł: "polityka rządzi ważnymi dla odbiorców sprawami i trudno, żeby media nie zajmowały się polityką". Wcale nie jest tak, że są tubą, tylko że politycy zawsze próbują w tych mediach zaistnieć, bo im się wydaje, że dzięki temu zwiększają swoje szanse wyborcze – indywidualne, partyjne. To jest zawsze pewna gra. Jest tylko kwestia, czy w tej grze jest pole na niezależne dziennikarstwo i drążenie pewnych tematów, czy tego pola nie ma. Moim zdaniem przed 2016 r. tego pola praktycznie nie było - stwierdził.

Pytany, jak powinno się finansować media publiczne, szef RMN przypomniał, że są one "finansowane dzięki abonamentowi", ale wpłaty z tego tytułu nie są duże, bo wiele osób unika płacenia abonamentu lub nie wie, że powinno to robić. Głównym źródłem finansowania mediów publicznych - i głównym pieniądzem, który do tych mediów trafia i dzięki którym te media się mogą rozwijać - są rekompensaty płacone z budżetu państwa za grupy, które zostały zwolnione z płacenia abonamentu. To są rekompensaty za utracony abonament - wyjaśnił.

Dodał, że należy dalej pilnować, żeby "były te pieniądze". A czy się przy okazji opracuje nowy system finansowania, systemowo rozwiąże - tego nie wiem. To będzie wymagało odejścia od abonamentu, ratyfikacji przez Unię Europejską. To jest procedura trudna, często upolityczniona, więc mogą być różne rezultaty. Trzymajmy się wypracowanego sposobu, czyli rekompensat - podsumował Czabański.